To nie był nowy film, lecz animacja, która z humorem oddała hołd jednemu z największych bohaterów kina przygodowego.
Wpływ Indiany Jonesa na popkulturę trudno przecenić. Seria z Harrisonem Fordem na długie lata zdefiniowała kino przygodowe i stała się inspiracją dla niezliczonych twórców. Jednym z najciekawszych przykładów pozostaje animacja Disneya, która trzy dekady temu złożyła słynnemu archeologowi wyjątkowy hołd.
Kacze opowieści: Poszukiwacze zaginionej lampy
Kaczor Sknerus wyruszył śladami Indiany Jonesa
3 sierpnia 1990 roku do kin trafił Kacze opowieści: Poszukiwacze zaginionej lampy (DuckTales the Movie: Treasure of the Lost Lamp). Film rozwijał wydarzenia znane z popularnego serialu animowanego i opowiadał o wyprawie Sknerusa McKwacza oraz jego siostrzeńców do Egiptu, gdzie odnajdują magiczną lampę z dżinem. Szybko okazuje się jednak, że potężny artefakt chce przejąć zły czarnoksiężnik.
Choć Disney nigdy nie ukrywał inspiracji klasycznym kinem przygodowym, trudno nie dostrzec, że film pełnymi garściami czerpał z estetyki Indiany Jonesa. Egzotyczne lokacje, poszukiwanie starożytnych skarbów, pułapki, pościgi i humor sprawiały, że wielu widzów odbierało animację jako rodzinną, pełną ciepła parodię przygód najsłynniejszego archeologa kina.
GramTV przedstawia:
Co ciekawe, zależność między obiema markami działała również w drugą stronę. George Lucas i Steven Spielberg wielokrotnie przyznawali, że tworząc Indianę Jonesa inspirowali się komiksami Carla Barksa o Sknerusie McKwaczu. Nawet słynna scena otwierająca Poszukiwaczy zaginionej Arki miała nawiązywać do historii The Seven Cities of Cibola z 1954 roku. Można więc powiedzieć, że po latach Disney odwdzięczył się Indianie Jonesowi, tworząc animację wyraźnie inspirowaną jego przygodami.
Ta historia ma też gorzki wymiar. Mimo bardzo dobrych recenzji Kacze opowieści: Poszukiwacze zaginionej lampy nie odniosły sukcesu finansowego. Film zarobił mniej, niż wynosił jego budżet, przez co Disney porzucił plany stworzenia kolejnych kinowych odsłon. Dla wielu widzów wychowanych w latach 80. i 90. pozostaje jednak jedną z najbardziej pamiętnych animowanych przygodówek tamtej epoki.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!