Duke Nukem 3D rozsławił tę postać, a Duke Nukem Forever zmarnował jej potencjał. Co dalej?
Seria Duke Nukem zadebiutowała w 1991 roku na komputerach PC jako dwuwymiarowa gra akcji, jednak jej prawdziwy przełom nastąpił w 1996 roku wraz z premierą Duke Nukem 3D. Tytuł ten, obok DOOM-a i Wolfensteina 3D, odegrał kluczową rolę w popularyzacji strzelanek FPS, oferując otwarte poziomy, interaktywne otoczenie i bohatera o wyrazistej osobowości. W drugiej połowie lat 90. Duke Nukem był jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek w branży. Czy jest szansa na jej powrót?
Duke Nukem Forever
30 lat później Duke Nukem wciąż szuka drogi powrotnej
Przez kolejne dekady gry wideo znacząco się jednak zmieniły. Współczesne wysokobudżetowe produkcje coraz częściej stawiają na rozbudowaną narrację, rozwój postaci i bardziej uniwersalne tematy. Bohaterowie tacy jak Kratos, Geralt czy Master Chief ewoluowali wraz z kolejnymi odsłonami swoich serii, dostosowując się do zmieniających się oczekiwań odbiorców.
Duke Nukem pozostał natomiast silnie zakorzeniony w estetyce i humorze lat 90. Jego przesadzony, prowokacyjny wizerunek, oparty na typie macho z rozbuchanym ego, okazał się trudny do przeniesienia we współczesne realia. Potwierdziła to premiera Duke Nukem Forever w 2011 roku, która po wieloletniej produkcji spotkała się z chłodnym odbiorem.
GramTV przedstawia:
Warto przypomnieć, że na serię składało się kilka wyraźnie różniących się etapów. Po sukcesie Duke Nukem 3D marka doczekała się dodatków oraz spin-offów, a także niejednoznacznie przyjętego Duke Nukem: Time to Kill i Land of the Babes na konsolach. Burzliwa produkcja Duke Nukem Forever stała się natomiast jednym z najbardziej znanych przykładów tzw. produkcyjnego piekła w historii gier.
Jak zwraca uwagę GameRant.com, problemem serii nie jest brak rozpoznawalności, lecz trudność w dostosowaniu jej tonu do dzisiejszego rynku. Choć marka wciąż budzi nostalgię, ewentualny powrót Duke’a wymagałby gruntownej redefinicji. Na razie jednak nic nie wskazuje na to, by kultowy bohater miał w najbliższym czasie ponownie zaznaczyć swoją obecność w świecie gier. Dajcie znać w komentarzu, czy chcielibyście powrotu tego kultowego antybohatera.
Dziennikarz filmowy z otwartym podejściem do kina i popkultury. Science fiction w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Wiesz, że czasem warto, zamiast zadawać pytanie, najpierw przeczytać, czym jest anty-bohater? Wtedy sam byś odpowiedział na swoje pytanie. Anty-bohater ma cechy, które są przeciwieństwem bohatera. Nie chodzi o czyny.
Bazując na DN3D:
Rozwiązanie problemu inwazji to po prostu zabić wszystko, co nie wygląda jak człowiek. Bohater próbowałby znaleźć jakieś polubowne rozwiązanie, a siłę użyłby w ostateczności.
Jest typowym macho, którego interesuje tylko to, by miał kobiety do zabawy. Martwi go, że kosmici porywają kobiety, które widzi jako zabawki. Bohater miałby lepsze motywacje, jak ratowanie ludzkości, bronienie tych, którzy nie mogą się bronić itp.
Jest nieodpowiedzialny. Jak może wysadzić blok w powietrze, to dokładnie to robi, i jeszcze podziwia destrukcję. Nie myśli ani nie rozwodzi się nad konsekwencjami swoich czynów, tak jak zrobiłby to bohater.
Robi sobie żarty podczas tragedii. Bohater zachowałby powagę.
Nie współpracuje z nikim. Wszystko robi sam, nie podporządkowuje się rządowi ani nikomu innemu.
Patrzysz na niego, myśląc "facet po prostu walczy z inwazją obcych", ale jak zrobisz dekonstrukcję jego postaci, widać, że wszystko jest do góry nogami. Bo jest przerysowaną karykaturą macho. To o czym mówiłem w drugim poście.
I dlatego jest anty-bohaterem.
dariuszp
Gramowicz
Dzisiaj 08:50
Mi zapadł w pamięć Duke Nukem: Manhattan Project sprzed ponad 20 lat.
Problemu z przeniesieniem tej postaci we współczesność nie ma. Trzeba tylko znaleźć normalnych scenarzystów zamiast tych aktywistów, którzy wpakowali się do branży gier tylko po to, by głosić swoje przekonania.
Bo tym się różni aktywista od profesjonalisty. R. R. Martin był w stanie stworzyć postacie, które były przez ludzi znienawidzone. Dlatego że ma talent i jest profesjonalistą. Był w stanie wykreować postacie, które ludzie zarówno kochali, jak i nienawidzili. Tego scenarzyści-aktywiści nie rozumieją. Możesz napisać postać, z którą się nie zgadzasz, i możesz uczynić ją autentyczną.
Ci aktywiści na ogół tego nie potrafią. Dlatego kiedy np. Gearbox robił Borderlands 3, postaci w tym czymś nie dało się lubić. Bo pisali je ludzie, których nie dało się lubić. Ludzie, którzy nie zdawali sobie sprawy, że to, co dla nich jest „cool” i „normalne”, sprawia, że wszyscy inni przewracają oczami.
W skrócie – chodzi o jakość pisania.
Duke Nukem nawet w latach 90. był karykaturą. Typowy macho. Przygłupi, wielki, silny, blond włosy z tą płaską fryzurą. Twórcy rozumieli, że robią satyrę, i to zadziałało. Gracz widział, że ta postać to satyra, i dobrze się bawił, sterując nią i słysząc głupie teksty. Zarówno scenarzyści, jak i gracze podchodzili do tego z dystansem.
A potem przychodzi taki aktywista, bierze to wszystko na poważnie, oburza się, zaczyna zmieniać i wtedy powstaje problem. Rozwiązanie jest proste. Nie wpuszczać takich ludzi do pokoju. Niech robią inne gry. Dla ludzi takich jak oni. Ci ludzie najlepiej będą utylizować swoje "talenty" robiąc gry jak Dustborn czy Concord.
Napisać go podobnie jak wtedy, a jeśli chodzi o ludzi, którym się to nie podoba, to po prostu powiedzieć: "w d*pie ich mamy". Ci pożyteczni idioci wręcz pomogliby wypromować grę, krzycząc o niej wszędzie, gdzie się da, podobnie jak wypromowali pierwszy film Joker.
Okkam-Hanzo
Gramowicz
Dzisiaj 08:46
I to jest problem ze współczesnym światem, gość, Książe! Walczy o dobro ludzkości, broni laseczki przed sprośnymi łapami kosmicznych świńskich najeźdźców, a media growe co? Jeb, Duke Nukem "AntyBohater"? A ja się pytam. Czemu Anty? Biega i robi rozpierdol na mieście jak Superman, Superman to nie jest antybohater. Obraca gorące laseczki jak Tony Stark vel Ironman, znowu nie antybohater. To jest moi drodzy państwo, Bohater przez duże B! A jak ktoś się nie zgadza to niech staje ze mną na ubitej ziemi! Rzekłem!