Niektórzy fani Gwiezdnych wojen uważają, że ta zmiana nie ma żadnego sensu.
Blisko trzy dekady temu w historii Gwiezdnych wojen wydarzyło się coś, co do dziś wzbudza spore emocje wśród fanów. W 1997 roku do kin powróciła oryginalna trylogia George’a Lucasa, lecz nie była to zwykła reedycja. Lucas postanowił poprawić swoje filmy, korzystając z nowych technologii i możliwości cyfrowych efektów specjalnych. Niektóre zmiany zostały przyjęte z entuzjazmem, ale jedna z nich do dziś uznawana jest za najbardziej irytującą w całej sadze.
Gwiezdne wojny: część VI – Powrót Jedi
Gwiezdne wojny: część VI – Powrót Jedi – film doczekał się kontrowersyjnej zmiany w pałacu Jabby
14 marca 1997 roku w kinach pojawiła się odświeżona wersja Powrotu Jedi. Największą uwagę przyciągnęła scena rozgrywająca się w pałacu Jabby the Hutt, gdzie zespół Max Rebo prezentuje nowy numer muzyczny zatytułowany „Jedi Rocks”. W pierwotnej wersji filmu z 1983 roku w tym miejscu można było usłyszeć utwór „Lapti Nek”, który był znacznie krótszy i bardziej stonowany.
Lucas od dawna chciał, aby scena była znacznie bardziej widowiskowa. W trakcie produkcji filmu zabrakło jednak czasu, dlatego fragment z koncertem został skrócony do kilku ujęć. Ograniczenia techniczne epoki również nie pomagały. Wykorzystane wówczas lalki i animatronika miały bardzo ograniczoną mimikę i zakres ruchu, przez co postacie nie wyglądały tak przekonująco, jak planował to reżyser.
GramTV przedstawia:
Przy okazji edycji specjalnej Lucas postanowił więc wrócić do tej sekwencji i stworzyć ją praktycznie od nowa, wykorzystując CGI. Postać Sy Snootlesa została całkowicie odtworzona cyfrowo, a scena koncertu znacznie się wydłużyła. Do występu dołączył także śpiewający duet z nowym bohaterem, Yuzzumem Joh Yowzą, który miał nadać numerowi bardziej spektakularny charakter.
Problem polegał na tym, że wielu widzów uznało tę zmianę za całkowicie zbędną. Nowy utwór był głośniejszy, zdecydowanie dłuższy niż pierwowzór i nie pasował do klimatu opowieści. Krytycy wskazywali, że scena niepotrzebnie spowalnia początek filmu i wygląda raczej jak teledysk niż fragment opowieści. W efekcie moment, który wcześniej był krótkim tłem dla wydarzeń w pałacu Jabby, zamienił się w rozbudowany numer muzyczny wyraźnie odcinający się od reszty narracji.
Wielu fanów uważa, że wystarczyło jedynie delikatnie poprawić efekty wizualne i animację postaci, zamiast całkowicie przebudowywać scenę. W ten sposób można byłoby zachować klimat oryginału, jednocześnie korzystając z nowych technologii. Zdaniem części odbiorców Lucas dał się jednak ponieść możliwościom CGI i potraktował fragment filmu jako demonstrację nowych narzędzi, a nie element historii. Mimo krytyki ta wersja sceny pojawia się w kolejnych wydaniach filmu od 1997 roku.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!