Minęło 25 lat od momentu, gdy na rynku pojawiła się jedna z najbardziej nietypowych gier symulacyjnych w historii. Black & White 2 do dziś pozostaje tytułem, który trudno porównać z czymkolwiek innym, a jego unikalne pomysły nie doczekały się godnego następcy.
Black & White 2
Black & White 2 – minęło ćwierć wieku od premiery wizjonerskiej gry od Petera Molyneuxa
Produkcja łączyła elementy strategii i symulacji z koncepcją tak zwanego god game. Gracz nie tylko zarządzał rozwijającą się osadą inspirowaną starożytną Grecją, ale wcielał się w rolę bóstwa, które bezpośrednio ingeruje w świat gry. Zamiast klasycznego widoku z góry, użytkownik operował ogromną dłonią, podnosząc budynki, przenosząc surowce czy nawet manipulując mieszkańcami. Możliwe było między innymi chwytanie i rzucanie poddanymi, co do dziś pozostaje jednym z najbardziej charakterystycznych elementów rozgrywki.
Na pierwszy rzut oka gra oferowała znane mechaniki, takie jak budowa domów, pozyskiwanie drewna, obrona przed wrogami czy dbanie o zadowolenie populacji. Jednak prawdziwa siła Black & White 2 tkwiła w sposobie interakcji ze światem oraz systemie moralności. Decyzje gracza wpływały na rozwój cywilizacji oraz jego reputację jako dobrego lub złego bóstwa. Odzwierciedleniem tych wyborów było zachowanie i wygląd potężnego zwierzęcia, które pełniło rolę awatara gracza. W zależności od stylu rozgrywki mogło ono przyjmować różne formy i reagować na otoczenie w odmienny sposób.
GramTV przedstawia:
Za projekt odpowiadał między innymi Peter Molyneux, twórca znany również z serii Fable. Choć jego produkcje wielokrotnie wprowadzały świeże pomysły do branży, najnowsze próby powrotu do gatunku god game nie spotkały się z równie ciepłym przyjęciem. Współczesne projekty inspirowane tym nurtem są często krytykowane za ograniczenia i odejście od rozwiązań, które wyróżniały Black & White.
Paradoksalnie, mimo kultowego statusu, gra jest dziś praktycznie niedostępna. Sytuacja wynika z zawiłych kwestii prawnych. Prawa do marki i kodu gry należą do Microsoft, natomiast prawa wydawnicze posiada Electronic Arts. W praktyce oznacza to, że bez współpracy obu firm powrót serii jest niemożliwy, a tytuł pozostaje uwięziony w swoistym limbo.
Brak komercyjnego sukcesu na miarę największych hitów sprawia, że szanse na wznowienie lub kontynuację są niewielkie. Choć seria ma oddane grono fanów, trudno oczekiwać, by obie korporacje zdecydowały się na wspólny projekt po latach.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!