Dzisiaj tę produkcję ogląda się zupełnie inaczej niż te dwie dekady temu.
Dokładnie 22 lata temu do amerykańskich kin trafił film Ja, robot w reżyserii Alexa Proyasa. Produkcja inspirowana twórczością Isaaca Asimova nie okazała się wierną ekranizacją literackiego pierwowzoru, ale odniosła duży sukces finansowy i do dziś pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych widowisk science fiction początku XXI wieku.
Ja, robot
Ja, robot – minęły 22 lata od premiery świetnej produkcji, która inspirowała się powieścią Isaaca Asimova
Dokładnie 16 lipca 2004 roku w Stanach Zjednoczonych zadebiutował film Ja, robot, łączący futurystyczne science fiction, kryminał oraz kino akcji. Za kamerą stanął Alex Proyas, wcześniej odpowiedzialny między innymi za Kruka i Mroczne miasto, natomiast główną rolę zagrał będący wówczas u szczytu popularności Will Smith.
Akcja produkcji rozgrywa się w Chicago w 2035 roku, gdy humanoidalne roboty stały się powszechną częścią codziennego życia. Maszyny działają zgodnie z Trzema Prawami Robotyki, które teoretycznie uniemożliwiają im skrzywdzenie człowieka. Detektyw Del Spooner nie ufa jednak nowej technologii i rozpoczyna śledztwo w sprawie śmierci doktora Alfreda Lanninga, jednego z twórców nowoczesnej robotyki. Podejrzenia policjanta szybko padają na wyjątkowego robota o imieniu Sonny.
W obsadzie, obok Willa Smitha, znaleźli się Bridget Moynahan jako doktor Susan Calvin, James Cromwell jako Alfred Lanning, Bruce Greenwood oraz Chi McBride. Szczególnie zapamiętany został jednak Sonny, któremu głosu i ruchów użyczył Alan Tudyk. Film otrzymał również nominację do Oscara za efekty specjalne.
Produkcja kosztowała około 105 milionów dolarów, choć część źródeł podaje budżet sięgający 120 milionów. Już podczas pierwszego weekendu wyświetlania w Ameryce film zarobił ponad 52 miliony dolarów, a jego ostateczny wynik na rynku amerykańskim wyniósł 144,8 miliona dolarów. Łączne wpływy z kin na całym świecie przekroczyły 348 milionów dolarów, dzięki czemu Ja, robot można uznać za wyraźny sukces komercyjny.
Znacznie mniej jednoznaczny był odbiór krytyków. W serwisie Rotten Tomatoes pozytywnie oceniono 57 procent spośród 222 uwzględnionych recenzji, podczas gdy ocena widzów wynosi 70 procent. Z kolei w Metacritic produkcja uzyskała ocenę 59/100.
GramTV przedstawia:
Recenzenci chwalili przede wszystkim efekty specjalne, projekt futurystycznego Chicago, dynamiczne sceny akcji oraz kreację Sonny’ego. Krytykowano natomiast przewidywalną konstrukcję fabuły, liczne uproszczenia i niewykorzystanie filozoficznego potencjału pomysłów Asimova. Film działał więc przede wszystkim jako sprawnie zrealizowany letni blockbuster, a dopiero w dalszej kolejności jako opowieść o etyce sztucznej inteligencji.
Określanie filmu mianem klasycznej ekranizacji jest pewnym uproszczeniem. Ja, robot wykorzystuje tytuł zbioru opowiadań Asimova, Trzy Prawa Robotyki oraz nazwiska niektórych bohaterów, ale nie przenosi na ekran konkretnego utworu pisarza. Scenariusz powstał pierwotnie jako niezależny projekt zatytułowany Hardwired, a elementy zaczerpnięte z twórczości Asimova dołączono później.
Z tego powodu Ja, robot trudno uznać za szczególnie wierną ekranizację. Literackie historie Asimova opierały się głównie na logicznych paradoksach, niejednoznacznych interpretacjach praw robotyki oraz problemach wynikających ze współpracy ludzi i maszyn. Film Proyasa zamienił te rozważania w kryminalną intrygę prowadzącą do widowiskowego konfliktu i walki o los całej ludzkości.
Jako samodzielne widowisko produkcja sprawdzała się jednak znacznie lepiej. Zachowała podstawowe pytania dotyczące granic posłuszeństwa maszyn, możliwości pojawienia się świadomości oraz niebezpieczeństwa wynikającego z przekazania technologii zbyt dużej kontroli. Sonny pozostawał przy tym postacią znacznie bardziej złożoną niż typowy filmowy robot-zabójca.Film nie zrewolucjonizował science fiction, ale przybliżył temat sztucznej inteligencji masowej publiczności
Ja, robot nie wyznaczył dla gatunku zupełnie nowego kierunku. Motywy buntu maszyn, sztucznej świadomości i konfliktu człowieka z technologią były już wcześniej obecne między innymi w Terminatorze, Łowcy androidów, Matrixie czy A.I. Sztucznej inteligencji. Produkcja Alexa Proyasa połączyła jednak podobne idee z formułą wysokobudżetowego kina sensacyjnego skierowanego do szerokiego grona widzów.
Najważniejszym wkładem filmu było więc nie tyle stworzenie nowych motywów, ile spopularyzowanie dyskusji o zasadach kontrolujących sztuczną inteligencję. Trzy Prawa Robotyki, wcześniej znane przede wszystkim czytelnikom fantastyki naukowej, zostały przedstawione milionom odbiorców jako system, który może prowadzić do nieoczekiwanych i niebezpiecznych konsekwencji.
Nie przesadzałbym z genialniscia: Sam film ma niezły klimat tak w 3/4 i sporo fajnych przemyslen (bazuje orzeczenie na książce i to swietnej) niestety końcowe elementy i jakies dziko skoki głównego bohatera i bezsensownie ptzegieta akcja mąca obraz I tenze klimat