Felieton

Remaster TES V: Skyrim nie wymagał zbyt wielkich nakładów pracy

Patryk Purczyński, 09 stycznia 2017 21:00 6

Skyrim Special Edition nie był najbardziej wyniszczającym projektem w historii Bethesda Game Studios. Otwarcie mówi o tym Pete Hines.

Bethesda nie należy do największych fanów tworzenia remasterów. - Zrobiliśmy wyjątek dla Dishonored, ale to był unikatowy przypadek - nowa marka wkroczyła na sam koniec poprzedniej generacji konsol. Przenoszenie jej na nową generację miało wiele sensu - argumentuje Pete Hines, wiceprezes ds. marketingu i PR.

Dishonored nie jest jednak jedynym przypadkiem, gdy tytuł został przeniesiony ze starszych konsol na nowe. Drugim jest The Elder Scrolls V: Skyrim, wydane po latach w Skyrim Special Edition. - Tu chodziło bardziej o pracę, jaką Bethesda Game Studios wykonało we wczesnej fazie przygotowywania się do stworzenia Fallouta 4 na tej generacji konsol - tłumaczy Hines.

Podkreśla, że remastery zwykle pochłaniają wiele czasu i siły roboczej, ale w tych dwóch przypadkach tak nie było - dlatego Bethesda mogła sobie na taką inwestycję pozwolić.

Amy Hennig z nagrodą za całokształt twórczości na przyszłorocznym GDC
Detroit: Become Human - dwa miliony sprzedanych egzemplarzy
Assassin's Creed z symfoniczną trasą koncertową. Będą trzy występy w Europie
Super Smash Bros. Ultimate wielkim hitem w Japonii
najnowsze