Tytuł filmu "Justin Bieber: Never Say Never" chyba sam tłumaczy, o czym traktuje. Tak, dobrze zgadujecie, o Justinie Bieberze. Wybitnym artyście, którego określono mianem (właściwie on sam to zrobił) "Kurta Cobaina naszych czasów". Cóż, nie czuję się na siłach, aby polemizować z tak uznanym przez krytyków piosenkarzem.

Chociaż z całego serca dopingujemy ekipie kręcącej "Justin Bieber: Never Say Never", to ze smutkiem musimy donieść, że Nintendo nie ułatwia zakończenia produkcji tego dzieła. Jak zaćwierkał ostatnio na Twitterze Jon M. Chu, reżyser filmu, Ninny nie zgodziło się na wykorzystanie kultowej muzyki z Maria:
"Oj przestań Nintendo! Dlaczego nie pozwolicie nam na użycie melodii z Maria przez 15 sekund w filmnie @Justinbieber'a... ktoś przepuścił okazję do darmowej reklamy. Ups"
Decyzja Nintendo jest dość niezrozumiała. W końcu Japończycy mogli tak małym wysiłkiem wypromować za pomocą nastoletniej gwiazdy muzyki działającej od aż 2009 roku postać istniejącą na rynku gier od zaledwie 29 lat. Ninny, co wy sobie myśleliście?