Jeszcze do niedawna Electronic Arts postrzegane było jako firma opierająca się wyłącznie na już sprawdzonych seriach. W obliczu krytyki, jaka spadła na amerykańskiego giganta wydawniczego, podjęto działania by ten wizerunek zmienić. Już w zeszłym roku widoczne były tego efekty - z logiem EA na półkach sklepowych pojawiły się chociażby Dead Space czy Mirror's Edge. Na tym jednak nie koniec.

EA ma zapewne w pamięci niższą od oczekiwanej sprzedaż swych nowych marek w zeszłym roku - zwłaszcza Mirror's Edge'a. Gibeau stwierdził jednak, że stało się tak nie z winy samych gier, a błędów popełnionych przez wydawcę. "Myślę, że wprowadziliśmy zbyt dużo nowych marek na raz w trzecim kwartale 2008" - powiedział. "Rozdzieliłbym je i znalazł dla nich lepsze okna wydawnicze. Poświęciłbym więcej czasu na ich promowanie. Cykle marketingowe były w tym przypadku dość krótkie. Nie mieliśmy też dostatecznie dużo aktywów do zbudowania bazy fanowskiej, społeczności" - dodał.