"Już prawie zainwestowaliśmy w stworzenie podobnego rozszerzenia dla obecnych platform na potrzeby kilku gier, nad którymi pracujemy" - tak o Natalu, najnowszym pomyśle Microsoftu na rewolucję w sterowaniu w grach wideo, wypowiedział się John Riccitiello, szef EA (serwisowi Kotaku).

Riccitiello ujawnił, że jego firma jest za tę decyzję bardzo wdzięczna MS. "Wolę, żeby oni za to płacili. Niech zajmą się sprzętem, a my przygotujemy software. Uważam, że rynek oczekiwał takiej technologii i ciesze się, że ona nadchodzi" - dodał.
Jeśli wierzyć EA, to gigant miał w planach wykorzystanie bardzo podobnej kamery do tej, która jest sercem Projektu Natal. Wie, jak ona działa i potrafi już teraz potrafi zrobić z niej użytek. Wydawca uważa też, że sprzedawanie tego typu nowinek z grami sportowymi to bardzo sensowne rozwiązanie (nietrudno o taki wniosek, gdy spojrzeć na wyniki finansowe Nintendo).
Ricitello miał też do powiedzenia coś ciekawego w temacie "różdżki" Sony - "Bawiłem się tym i podoba mi się. Widzieliśmy ją już dwa lata temu. Tak szczerze - myślę, to że właśnie my podsunęliśmy ten pomysł Sony". Odważne!
Electronic Arts przewiduje, że kiedy już każdy z twórców konsol będzie miał w sprzedaży własne rozwiązanie wykrywające ruch, to gry je wykorzystujące przejmą 50% rynku. Druga połowa ciągle będzie polegać na standardowych padach / joystickach / kierownicach i innych dobrze znanych urządzeniach. Czy to się sprawdzi? Dowiemy się za kilka lat.