CES 09: Hirai o sprzedaży LBP

Patryk Purczyński
2009/01/09 15:13

LittleBigPlanet osiągnęło sprzedaż 1,3 miliona egzemplarzy na całym świecie. Kaz Hirai powiedział też kilka słów na temat aktywności użytkowników gry na PlayStation Network.

Trwająca właśnie w Las Vegas impreza Consumer Electronics Show 2009 dostarczyła nam wieści o sprzedaży jednego z największych exclusive'ów dla PS3 w ubiegłym roku, LittleBigPlanet. Jak zdradził Kaz Hirai z Sony Computer Entertainment, produkcja studia Media Molecue znikła ze sklepów w nakładzie 1,3 miliona sztuk. Kilka dni wcześniej organizacja ELSPA opublikowała statystyki sprzedaży gry dla Wielkiej Brytanii. Na Wyspach LBP rozeszło się w liczbie 200 tys. egzemplarzy. CES 09: Hirai o sprzedaży LBP

Wracając do wieści zza oceanu, Hirai zdradził, że osoby grające w LittleBigPlanet zamieściły na platformie sieciowej Sony, PSN, ponad 300 tysięcy projektów poziomów. Sam PlayStation Network ma, według szefa SCE, bazę 17 milionów użytkowników.

GramTV przedstawia:

Komentarze
19
Usunięty
Usunięty
15/01/2009 16:09

Ciekawe ile piratów jest w łapach graczy

Usunięty
Usunięty
11/01/2009 06:41

A jednak LittleBigPlanet sprzedało się w liczbie 1,3 miliona egzemplarzy, bo dotychczas nieoficjalne dane mówiły o już przekroczonym 1,8 miliona sztuk. Na pewno Sony bardzo by chciało żeby ta gra sprzedała się jeszcze lepiej, ale 1,3 miliona to i tak całkiem dobry wynik.

Vojtas
Gramowicz
10/01/2009 16:05
Dnia 10.01.2009 o 15:09, Namaru napisał:

Ja bym raczej powiedział, że Nintendo upiekło własny tort, tworząc rynek gier typowo "casual" i tak naprawdę ona nie konkuruje z Xboxem czy PS3 (no może w minimalnym stopniu), tylko stoi obok konsumując swój torcki. Wii to alteratywa, nie konkurencja.

Owszem, projektując Wii Nintendo postawiło na zupełnie inną grupę docelową niż S & MS. Ale to nie zmienia faktu, że Wii to konsola gier wideo. Mówiąc że to alternatywa, a nie konkurencja mylisz się tak samo, jak MS i Sony, które zbagatelizowało, zlekceważyło, wręcz wyśmiało ideę Nintendo przed premierą zwane Revolution. Prawda jest taka, że gdyby prezesi konkurencji mieli choć pierwiastek wizjonerstwa, zaatakowaliby również segment casualowy. Ludzie, którzy dopiero zamierzają stać się graczami, którzy nigdy nie traktowali tej formy rozrywki poważnie, wybierają spośród trzech konsol, a nie dwóch (nie liczę handheldów) - bo taki jest wybór na rynku. Mówiąc że Wii to nie konkurencja, równie dobrze można stwierdzić, że użytkownicy maszyn Nintendo to nie gracze, tylko popychacze popierdółek.




Trwa Wczytywanie