W przyszłym tygodniu premiera gry Brothers in Arms: Hell's Highway - wydarzenie, na które fani serii czekają niecierpliwie od czasu pierwszej zapowiedzi w kwietniu 2006 roku. Warto przypomnieć, że wtedy planowano jej debiut na zaledwie osiem miesięcy później. Nietrudno zauważyć prawie dwuletnią "obsuwę"... Dlaczego prace trwały tak długo? Jeramy Cooke - kierownik prac nad grą - postanowił to wyjaśnić.

"To był pierwszy raz, kiedy tworzyliśmy dużą, multiplatformową grę wyłącznie u siebie. Poza tym, korzystaliśmy z zupełnie nowej technologii. Gdy kupujesz gotowy silnik [chodzi o Unreal Engine 3 - dop. Renor], to oczekujesz, że będzie pięknie i bezproblemowo działał na wszystkich platformach docelowych projektu. My natomiast wprowadziliśmy do niego wiele zmian, na które każda platforma reagowała inaczej. Sprawienie, aby to wszystko zaczęło współpracować wymagało czasu" - powiedział Cooke, w wywiadzie dla serwisu MTV Multiplayer.
Kilka oddzielnych słów poświęcił PS3 - "W poprzednich częściach serii wersje na PlayStation oddawaliśmy w ręce innych developerów, którzy znali się na tym sprzęcie. Tym razem sami musieliśmy zdobyć potrzebne doświadczenie, zrozumieć platformę Sony"
"Mamy również do czynienia z wielkim zróżnicowaniem hardware'u" - dodał. "Nie wiadomo, czy odbiorca z Xboksem ma dysk twardy, ale właściciel PS3 ma. Jedna maszyna ma osiem rdzeni, druga cztery i pół, a w przypadku peceta możliwości jest masa". Zapewnił jeszcze, że gdy już poradzono sobie z wszystkimi kwestiami technicznymi, to sama gra powstawała płynnie i bez większych problemów.
Brothers in Arms: Hell's Highway pojawi się w Europie w wersjach konsolowych 26 września, edycja na komputery osobiste jest planowana na ostatni dzień tego miesiąca. W Polsce gra na wszystkie trzy platformy ma premierę pierwszego października.