Jim Reilly z serwisu Kotaku miał okazję sprawdzić w akcji najnowszy build gry Mushroom Men - exclusive'a Wii, który niedługo trafi do sprzedaży w Stanach Zjednoczonych. Opisane przez niego wrażenia zwiastują dobry tytuł, na który warto mieć oko. Na początek kilka słów o fabule: MM rozpoczyna się gdy Ziemię mija pewna tajemnicza kometa, a na naszą planetę spada deszcz zielonego pyłu. Nie wpływa on w żaden sposób na ludzi, ale sprawia, że część flory i fauny - ta mniejsza, dosłownie - staje się inteligentna. Wśród wyróżnionych są pewne gatunki grzybów, które zakładają zróżnicowane plemiona. Pieczarki parają się czarną magią, muchomory ujeżdżają pająki, smardze poświęcają się nauce, a borowiki są dość prymitywnym, ale bardzo pokojowo nastawionym ludem.

Całość nie jest wcale taka zabawna, jak może wydawać się z powyższego opisu. Tytuł stawia raczej na poważne podejście do sprawy - mroczną i pełną tajemnic historię o bratobójczej wojnie i szukaniu swojego miejsca w społeczeństwie. Świat grzybów jest miniaturową wersja naszego - ich miasta i wioski powstają z przetworzonych śmieci, odpadów lub innych przedmiotów, które, wyrzucone przez ludzi, okazują się całkiem przydatne w budowaniu miniaturowej cywilizacji.
A jak się w to gra? Jak w platformówkę TPP - momentami tytuł jest silnie liniowy i skupia się na odpowiednim opowiedzeniu historii, a momentami daje odbiorcy wolną rękę w odkrywaniu świata przedstawionego. Ważna jest również oczywiście walka, jednak ten element - według Reilly'ego - wymaga jeszcze dopracowania. Chodzi o typowe dla gier na Wii machanie Wiilotem przy wykonywaniu najprostszych nawet ataków, które przecież i tak są z góry zaprogramowane i w żadnym stopniu nie odzwierciedlają tego, czy kontroler w danym momencie poruszy się w jedną, czy w druga stronę. Czyli krótko i treściwie - przydałby się stary, dobry przycisk ataku, bo obecnie system walki może szybko okazać się męczący.

Ciekawostką jest kwestia oprawy audio - twórcy zapowiadają posunięcie o krok do przodu synchronizacji muzyki z tym, co w danym momencie dzieje się na ekranie. Chodzi o takie delikatne niuanse, jak na przykład bębny uderzające w podobnym rytmie, co woda kapiąca z sufitu jaskini, co stworzy odpowiedni nastrój. Za to wszystko odpowiadać będzie specjalny system, nazwany synesthesia. Warto jeszcze wspomnieć o tym, że część utworów, które posłużą za podkład muzyczny skomponował Les Claypool, wokalista i basista zespołu Primus.
Napisy końcowe maja pojawić się po około 12-15 godzinach zabawy, jeśli ktoś faktycznie wsiąknie i będzie odkrywał każdy zakamarek tego wirtualnego świata. Tym, którzy preferują inne, mniej wymagające podejście gra starczy na co najmniej siedem godzin.
Czy Mushroom Men będzie dobrym tytułem na Wii dla tych, którzy oczekują poważniejszej rozrywki i oryginalnej historii? Każda taka gra na konsole Nintendo - w czasach, gdy jej line-up to w większości produkty dla casuali - jest czymś bardzo pożądanym, więc miejmy nadzieję, że wyjdzie z tego coś naprawdę wyjątkowego.
Premiera gry w USA zaplanowana jest na 11 grudnia, wydawcą jest Gamecock. Miesiąc wcześniej na tamtejszych półkach sklepowych pojawi się jej prequel, Mushroom Men: Rise of the Fungi, który również będzie platformówką - tyle, że 2D i na DS-a. O europejskim debiucie obojga na razie nic nie wiadomo.