Praktycznie każdy miesiąc w branży gier owocuje kolejnymi raportami o dynamicznie rozwijającej się bazie graczy i nowych rekordach sprzedaży gier i konsol. Wbrew temu wszystkiemu, Chris Deering, niegdyś związany z europejskim oddziałem Sony, stwierdził ostatnio, że sytuacja ma się zgoła inaczej.

Abstrahując już od pomysłu wciskania do gier coraz większej ilości reklam, pozostaje pytanie: skąd Deering wziął właściwie te liczby? Niestety, za tymi odważnymi słowami nie znalazło się żadne potwierdzenie w postaci przedstawienia wyników badań, czy opinii konkretnych developerów. Stawia to całą opinię pod dużym znakiem zapytania, a już na pewno nie sprawia, że można się martwić o rynek gier i jego losy...