Jeśli ktoś jest zainteresowany przejęciem firmy Valve, jest ona skora do rozmowy i otwarta na propozycje - wynika z wywiadu serwisu Gamasutra z Dougiem Lombardim, dyrektorem ds. marketingu w ekipie twórców serii Half-Life. Czy zanosi się na to, że tak się stanie? "Zobaczymy. Przecież wszystko jest możliwe, prawda?" - odpowiada Doug. "Firmie powodzi się całkiem dobrze i jesteśmy naprawdę zadowoleni z tego, co obecnie robimy" - dodaje.

Mówił on również o obecnych relacjach z Electronic Arts (wydawcy Left 4 Dead), które określił jako "naprawdę dobre" - szczególnie ostatnimi czasy. Ujawnił, że zdecydowano się na współpracę z tym gigantem, ponieważ nie wyraził on ochoty do wtrącania się w te sprawy, w których Valve żadnej pomocy nie potrzebuje. Niektóre firmy, które złożyły swoje oferty były zainteresowane przejęciem części obowiązków twórców Steama na siebie, co im jest potrzebne mniej więcej tak bardzo, jak zeszłoroczny śnieg. "Naprawdę masę rzeczy nauczyliśmy się robić samemu (..). Kiedy rozmawialiśmy z różnymi ludźmi na temat umowy dystrybucyjnej (...) szukaliśmy takiego partnera, który wziąłby na siebie nieco konkretnych, pozostałych usług z którymi albo nie chcemy mieć do czynienia, albo nie zdobyliśmy jeszcze odpowiedniego doświadczenia. I nic więcej" - powiedział Doug.
Electronic Arts wydało im się najlepsze, ponieważ wspomniane warunki okazały się dla tego wydawcy oczywiste. "EA bardzo dojrzale powiedziało "Rozumiemy, jacy jesteście. Rozumiemy, czym jest Steam. I nie chcemy się go pozbywać". Cóż... A jeśli nawet woleliby, żeby nie istniał, to zwyczajnie o tym nie mówią" - skomentował rozmówca Gamasutry. Po czym dodał, że Valve nie widzi w tym gigancie nic z "imperium zła" - a nawet, jeśli kiedyś tak było, to przecież ludzie się zmieniają, nic nie trwa wiecznie i tak dalej.
Na temat tego, czy EA jest zainteresowane przejęciem firmy, Lombardi się nie wypowiadał.