Wiecie, że już mniej niż 40 dni do 1 września (mnie akurat to ani ziębi, ani grzeje... to znaczy grzeje stop. Niech ktoś wreszcie wyłączy kaloryfer! - Spayki)? Hehe, okej, żartowałem, nie bijcie. Czterdzieści dni to za mało, aby przejść wszystkie gry, które się chce przejść (o czym dobrze ze znajomymi wiemy, stosik rośnie, czasu ubywa), za mało aby nadrobić szkolne tematy, o których się wie, że nas przerosną. To za mało, żeby zacząć nową pasję i oddać się jej w całości. Przez dwa tygodnie - jedną trzecią pozostałego nam czasu - najpewniej zamówione przez Internet aspekty tej pasji będą borykać się z pocztą i jej sortowniami(albo zostaną zatrzymane na cle - Spayki).
A wiecie, że to cudownie?
Bo dzięki zachodzącym na siebie częściom roku kalendarzowego, zazębiającym się czynnościom, mamy świadomość ciągłości podbudowującej naszą świadomość znaczenia wywołaną szkołą lub pracą. Wiemy, że jest na co czekać, że coś nastąpi. Bezpieczeństwo to tak fundamentalna potrzeba człowieka, że ważniejsze są już tylko te fizjologiczne (znaczy się wizyta w toalecie jest ważniejsza od bezpieczeństwa obywateli? Hmm, można i tak - Spayki). Gdybyśmy nie wiedzieli co się stanie niebawem, gdybyśmy wiedzieli, że do pewnego konkretnego dnia zdążymy ze wszystkim co chcemy zrobić, to dopiero byłaby tragedia.

No, ale patrzcie - czy właśnie nasze znaczenie nie jest wzmagane przez świadomość, że jest się słuchanym? Że ma się coś do powiedzenia? Oczywiście, że jest. To dopiero boost! A co najciekawsze - jest on osiągalny! Ostatnio się nam całkiem ładnie udało odrobinkę przycisnąć górę, wystarczy kultura i rozsądne podejście. Argumenty, proszę ja Was. I mamy, "lepiej, a było dobrze". Więc w tym tygodniu nie narzekamy. Możemy za to powspominać, bo zajmowanie się rzeczami przeszłymi i odległymi w przyszłości to najlepsze remedium na coroczny i mający się dobrze sezon ogórkowy.
Tylko, że właśnie jest tyle rzeczy do robienia, często naraz, że nie powinniśmy się zajmować niczym zewnętrznym. A jednak! Wielu z nas znalazło chwilkę na wsparcie naszego Wylansowanego Piotrusia (oj tam, się czepiasz - Spayki) i podesłało swoje fotki ze zlotu, po którym czkawkę lub innego rodzaju niedyspozycje... głowy... ma wciąż wielu z nas. Fajnie było, kompania, nie? No to strzałka i widzimy się za rok!
Dobrze również pozwala nam wróżyć na przyszłość czynny rozwój odrobinę peryferyjnych sekcji naszego wspólnego miejsca w Sieci - wszystko co godnego zapisania powiemy - zostanie zapisane. Teraz wszyscy nasi Bounty Hunterzy mogą rozwinąć swe magiczne skrzydła tak, aby objęły również starszego i bardziej dostojnego brata IRC-a - forum (niezła rodzinka, ciekawe jakie życzenia składają sobie na święta - Spayki). Jak widać, obejście kwasowej ustawy o nie naśmiewaniu się z innych użytkowników powstało samo i to w pełni legalny sposób :) Hej, a wspominałem już, że w związku z tymi zmianami na graszu możecie zgarnąć gierkę?
Koniecznie ukończcie ją do pierwszego dnia września. Nie mówię nawet o rozpoczęciu kolejnego roku obowiązku szkolnego - wakacyjna posucha zostanie spłacona do Sylwestra aż z nawiązką. Już dzisiaj moja lista gier must have do przyszłego stycznia wynosi około dwudziestu pozycji (u mnie lista zamyka się na trzech, w porywach do pięciu, pozycjach. No ale cóż, niektórzy wolą różnorodność - Spayki). Podejrzewam, że prawdopodobnie jak u Wielu z Was. Pozostaje jedno pytanie - ile z tych tytułów trafi w ostatecznie do czytników naszych komputerów i konsol? Nieciekawa statystyka, muszę przyznać. Ale jak zawsze jest coś na pociechę!
Nasza kolekcja gier flaszowych, potocznie kojarzona ze szklanym pojemnikiem na napoje rozweselające, liczy już przeszło pięćset tytułów. Tak więc, aby na jesieni nie hamować cugu grania zbyt brutalnie, możecie dawać swemu hobby upust w dowolnym miejscu z dostępem do Internetu - to chyba mało wygórowane wymagania techniczne, prawda (na Jasnej Górze jest, ciekawe jak na Łysej - Spayki)?

Gdybyście chcieli zobaczyć jedną pozycję każdego dnia, starczyłoby Wam ich (zakładając, że cała ekipa by przysnęła z dodawaniem nowych, co jest raczej mało prawdopodobne - no, ale to w końcu tylko retoryczne porównanie) na prawie półtora roku dobrej, starannie przygotowanej zabawy. Odejmując wakacje i święta i przyjmując, że do niektórych tytułów wrócicie parokrotnie - są w końcu tego warte - nasza kolekcja wystarczy Wam z nawiązką na najbliższe dwa lata szkoły lub pracy. Kuszące.
Widzicie więc sami, że za nami świetny tydzień. A przed nami kolejny, zapowiadający się jeszcze lepiej. Wniosek z tego prosty - kącikami ust macie się natychmiast zetknąć ze uszami i zostać tak uśmiechnięci ile tylko potraficie. Bo nawet nie ma specjalnie powodu, żeby robić cokolwiek innego (cieeeepłooo... dusznoooo... parnoooo... - Spayki)!
