Tak się jakoś złożyło, że przerwa w pisaniu felietonów doprowadziła mnie do bardzo ciekawego momentu. W naszej podróży przez wizje podboju kosmosu zbliżyliśmy się do granicy podgatunku zwanego space operą, jednocześnie zaś za progiem czeka już premiera pecetowej wersji gry Mass Effect, dokładnie w tej stylistyce osadzonej. Ot, takie drobne zbiegowisko okoliczności... Nim jednak zaczniemy dokładniej przyglądać się barwnym i często nieco szalonym wizjom przyszłości prezentowanym przez twórców space opery, warto przeanalizować pewien kluczowy element owych opowieści: Obcych.
Zgodnie z obietnicami, czas lenistwa skończył się. I dla felietonisty, i dla Czytelników, i dla Czytelniczek. Nim we wtorkowe południa zagoszczą inne tematy, najpierw w ciągu kilku najbliższych tygodni domknięty zostanie ten przerwany jakiś czas temu...