W ubiegłym tygodniu Lurr cały i zdrowy (tzn. równie zdrowy jak przed wyjazdem) przetoczył się przez pół Polski, aby spotkać się z Gramowiczami, trzasnąć kilka fotek i napisać coś konstruktywnego. A że przy okazji mógł sobie pogrzebać - cóż, każdy gospodaruje swoim wolnym czasem wedle własnego uznania.
Czytałem sobie dzisiaj artykuł o małpach na Wikipedii i przypomniało mi się, jak ostatnio moja siostra powiedziała do mnie "ty małpo!". Poczułem się sławny. To jednak nic w porównaniu z faktem, że awansowałem! Co prawda nie w pracy, a na wyższy poziom mojej świadomości, ale lepsze to niż nic. Wiadomo że jeśli ktoś komuś coś, to choćby i niewiele, a jak nikt nikomu nic, to blada rzyć! Śniło mi się bowiem, że byłem... Crashem Bandicootem. To znaczy stałem wyprężony, ale skakałem po platformach zawieszonych nad wodą, no i tak obracałem się wokół własnej osi X – zakładając, że dodatnie wartości osi Y w dwuwymiarowym układzie współrzędnych zaczynały się od mojego pasa w górę. Przestałem przejmować się moimi niepokojącymi marami nocnymi po tym, jak dzisiaj rano zaczęła do mnie pyskować owsianka (Ty się śmiejesz, a mnie kilka nocy temu śniło się, że złapałem jakiegoś wirusa i zostało mi pół roku życia. Nic przyjemnego - Spayki)...
Grunt to wiara w siebie. Autosugestia czyni cuda. Tej jednak brakuje naszemu Samowi Fisherowi - musi się upewniać na IRC-u, czy aby na pewno nie jest "krapem". Czyżby trauma po nie najlepszych ocenach Double Agenta? Na pocieszenie powiem Ci, że nie jesteś crapem! Widziałem gorsze, a na przykład taki Agent R. nie ma się czym specjalnie chwalić. Obcowanie z grą sygnowaną jego nazwiskiem można praktycznie porównać do seansu spirytystycznego - tutaj też nie wiadomo, czy to tylko dowcip, czy wszystko na poważnie.
To gramowego kolektywu dołączyło małe, afrykańskie państewko. Zanzibar, bo o nim mowa, dostarcza informacji o mechach i wężach... Dziwne połączenie (nie mów o rzeczach, o których pojęcia nie masz ;p - Spayki). Zresztą nie wiem dokładnie - sami sprawdźcie (tu się zgadzam - Spayki)! Uchodźcy z tego piekła (a może raju?) wspominali coś o słabych doznaniach wizualnych jak na maszyny tej klasy, a ich zeznania zawarto w tym wątku. Spekulacjom nie ma końca, jednak i na nie kiedyś przyjdzie kryska (taaa, a u drzwi stanie załoga G - Spayki).
Właśnie zjadłem sobie loda. Mmm...! Truskawkowy rożek (ech, co za wafel - Spayki)! Lubicie lody? Najgorzej jest jednak je przełamać - nie mam śmiałości w kontaktach z kobietami i zawsze muszę przyglądać się innym z boku (nie to, o czym myślisz, zboku!).
GramTV przedstawia:
Będę musiał jednak się sprężyć i zrobić coś w tej materii, gdyż Spaykus do mnie podbija. Fuj! Oto fragment naszej rozmowy na Gadu-Gadu:
Spayki: idę na chwilę do łóżka, strasznie mnie łeb boli.
Lurr: gdzieś czytałem, że seks pomaga na bóle głowy, stawów i takie tam. Ofkoz wiem, że teraz idziesz sam do łóżka, ale to oczywiste skojarzenie.
Spayki: wsiadaj w taksę i przyjeżdżaj. :D
Lurr: ...
Ciebie to się jednak łatwo za nos wodzi:
Lurr: gratulacje, właśnie mi cytat do dzisiejszego podsumowania ;D
Spayki: z pełną premedytacją ;>
Koledzy się ze mnie śmieją, że jem w domu makaron z cebulą. To znaczy gotuję makaron, podsmażam na masełku cebulkę, potem jeszcze wbijam jajeczko i podgrzewam wszystko razem. Pychotka, mówię wam! Co prawda Spayki wisi mi jeszcze kolację w Belvedere, a do gara i tak nie mam już co włożyć (wszyscy widzieli fotkę ze śmietnikiem), ale fajowo jest czasem sobie pomarzyć (fajowo to znaczy "po fai"?)...