(Nie)dzielny subiektywista i multimedialny zgon

fett
2008/04/27 19:18

W dzisiejszym wydaniu (Nie)dzielnego subiektywisty rozpoczynamy nowy temat, zgoła odmienny od tego, co prezentowaliśmy wcześniej. Multimedia z każdym dniem zyskują sobie coraz większą popularność, wypierając obecny do niedawna czysty tekst. Jaki wpływ ma to na nas, ich użytkowników? Zapraszamy do lektury i - rzecz jasna - do wypowiedzenia się!

Od dzisiejszego wydania (Nie)dzielnego subiektywisty, zgodnie z obietnicą, odchodzimy od tematyki, jaka przewijała się na łamach cyklu przez kilka ostatnich felietonów. Wątek został w pewien sposób wyczerpany, o czym świadczy chociażby Wasza niewielka aktywność pod ostatnim artykułem. Przez poprzednie tygodnie dyskutowaliśmy o nas samych, o naszej obecności w Sieci, o kreowaniu siebie, tworzeniu wizerunku innych ludzi i obrazu otaczającego nas świata. Dziś w pewien sposób odwracamy tematykę o 180 stopni – powiemy nie o tym, jak my kształtujemy Internet, ale jak zmieniający się Internet i technika przeobrażają nas i nasz sposób funkcjonowania. Znów nieco refleksyjnie, odrobinę sentymentalnie, krócej, ale z większym polem do popisu dla Was, Czytelników.

Całość tekstu znajdziecie tutaj.

GramTV przedstawia:

Komentarze
27
Usunięty
Usunięty
03/12/2008 20:54

Jak mawiał pewien roztropny człowiek, którego znałem: "Jak ktoś komuś coś albo nikt nikomu nic - to sprawa jest prosta lub do wyjaśnienia".Tu sprawa jest do wyjaśnienia i prosta zarazem.Po kolei:A) Kiedyś nie było HD 1080i, gier na Blu-Ray''u, komórek ze wszystkim (i niczym), multimedialnych centrów rozrywki z dostępem szerokopasmowym 16+ Mbitów do Internetu i w ogóle wysoko-spoziomowanej technologii do zapisu obrazu i dźwięku. Miałeś AMIGĘ 1200 na całą wiochę, to byłeś lokalnym guru. WSZYSCY przychodzili do Ciebie, żeby pograć w Saboteur''a, Ninja''sy, Prehistorik''a czy Ugh''a, Pole Walki czy inne Dune 2. Godzinami się mówiło o akcji (nawet dniami), w której do końca gry było 2 platformy i zginąłeś od dotyku piksela. Zrzutki na dyskietkę(i) z grą to już był tytaniczny wysiłek (to te czasy co miałem 10 lat). Każdy szukał groszy gdzie się dało - za kanapą, w studzienkach spływowych (raz pamiętam ktoś wyczaił 5 PLNów w takim miejscu właśnie - to już była epicka misja o życie je stamtąd wyrwać), na drogach, w rowach czy u rodziców takimi sformułowaniami: "Nie będę jadł przez tydzień i będę mył Ci samochód za free przez miesiąc, jak mi dasz teraz 2.50 Zł, tatku!". I tu jest pierwsza genologia problemu - musiałeś się poświęcić i zmusić do wysiłku. Dziś ludzie są bogatsi, na Pierwszą Komunię dostaje się skutery, konsole czy sztaby złota (no bez kitu, trochę może przesadzam, ale tylko trochę:) i KOMPUTERY właśnie z dostępem do INTERNETU (jak nie od razu, to na dniach na bank będzie - "Komputer bez netciku? Przecież wszyscy mają!"). Taki jeden z drugim dostają to do rąk, nie muszą na to czekać 2 LAT, nie kupując sobie przez ten czas Kaczora Donalda czy czego innego. Czego potem i krwią zdobyć nie musiałeś tego po prostu nie docenisz. Tylko w taki sposób wyrobisz sobie charakter jeśli musisz coś zdobyć pomyślunkiem, wytrwałością i retoryką. Tacy ludzie później idą już na łatwiznę, w korupcję i debilizm z zaawansowaną dysleksją plus z darmową internetową głupotą wsobną. I to pierwsza przyczyna multimedialnego zgonu. Wątek jest prosty.B) Ten wątek muszę rozwinąć, będą bardzo osobiste wycieczki, ale MUSZĘ. Kiedyś się czytało. To fakt. Książki, czasopisma, gazety nawet. Książki, te z twardą okładką, bez obrazków i z drobną czcionką. Czasopisma komputerowe jak właśnie wcześniej przytoczone Top Secret, Secret Service, Gambler, Bajtek, Reset, IO Games, Gry Komputerowe, Świat Gier Komputerowych czy inne których już naprawdę nie mogę sobie przypomnieć. Te wszystkie powyższe wydawnictwa łączyła jedna cecha - PASJA. Tam teksty były pisane z tą magią, słowa ważone, każdy tekst projektowano po to żeby nie tylko opisywał składniki danej gry (audio-video, treść), ale też pod kątem humorystycznym. Każdy autor chciał żeby ten jeden tekst był ARCYDZIEŁEM pod każdym względem, nie tylko miał przekazać co-i-jak, miał rozbawić, zmusić do refleksji, przemyśleń nad porządkiem rzeczy, tudzież najzwyczajniej przytoczyć jakąś ciekawostkę. I tutaj mała dygresja, zapyta ktoś - "Dlaczego, jeśli były takie W.S.P.A.N.I.A.Ł.E., to już nie istnieją?". Odpowiedź jest prosta. KASA. I CD-Action. Tam się połapali, że bez pełnych wersji na CD-kach długo nie pociągną, reszta wydawców zajarzyła za późno, w skutek czego istnieje dziś właśnie moloch CD-Action i parę szmatławców z 5 CD i zapchanymi po brzegi czym się da (FULL VERSION, oczywiście), żeby się tylko sprzedać za te 10 zł. W branży pism komputerowych nie ma już tradycji. Niestety. Z resztą nigdzie jej już nie ma. Internet wyparł wszystko. Nawet FSZYSKO (jak mawiał pewien człowiek). Tradycję i pasję. Szybko dostępne źródło informacji i multimediów w szybko przyswajalnej formie wyparło wysiłek czytania. Tak zatraca się tradycja. Książka a film. Wybór prosty. Nawet te !@#$%^& audiobook''i - po co czytać jak można słuchać? Powód drugi - brak pasji i tradycji.KONKLUZJA: Nieodwracalny regres. Po prostu. Do dobrych rzeczy się przyzwyczajasz. Nikt nie będzie czytał książek jeśli może obejrzeć film, tudzież jej wysłuchać. Nikt nie będzie pisał profesjonalnych tekstów, kiedy one nie trafią do wąskiego, elitarnego grona. Teraz istnieje tylko elektorat niskopoziomowy, prymitywny wręcz, wymagający najniższych lotów opowieści, pokazów i całej tej multimedialnej papki. Regres. Regres i jeszcze raz regres. Proste. PS. Następny krok jest już oczywisty - fizyczna materializacja w cyber-sieci, najlepiej trwała gdzie nie będziesz musiał już potrzebować ułomnego ciała, a gdzie będziesz prawdziwym BOGIEM. PSS. I na koniec: "Myślisz, że to wszystko wzięło się znikąd?". Otóż nie. Ktoś za tym stoi. Kto? To już, wyjaśnij sobie sam...

Usunięty
Usunięty
29/04/2008 16:40
Dnia 29.04.2008 o 13:56, Vojtas napisał:

Nie pisałem, że net jest elitarny, tylko że sprzyja wymianie informacji w podobnych grupach rozsianych po całym świecie.

Zrozumiałem co miałeś na myśli. W internecie trudno o jawne deklaracje poglądów, lub wręcz przeciwnie łatwo deklarować nie swoje poglądy. Chodzi o to, że każdy może do takiej grupy dołączyć nawet jeśli w rzeczywistości do niej nie należy co wg. mnie powoduje duże "rozmycie treści". Choć tak, masz rację, kontakt ułatwia, ale właśnie kosztem owej "podobności".

Usunięty
Usunięty
29/04/2008 16:40
Dnia 29.04.2008 o 13:56, Vojtas napisał:

Nie pisałem, że net jest elitarny, tylko że sprzyja wymianie informacji w podobnych grupach rozsianych po całym świecie.

Zrozumiałem co miałeś na myśli. W internecie trudno o jawne deklaracje poglądów, lub wręcz przeciwnie łatwo deklarować nie swoje poglądy. Chodzi o to, że każdy może do takiej grupy dołączyć nawet jeśli w rzeczywistości do niej nie należy co wg. mnie powoduje duże "rozmycie treści". Choć tak, masz rację, kontakt ułatwia, ale właśnie kosztem owej "podobności".




Trwa Wczytywanie