Od wielu miesięcy mówi się o filmie bazującym na popularnej grze MMO, World of Warcraft. Producentem obrazu jest firma Legendary (odpowiedzialna za takie tytuły, jak 300 czy Batman: Początek), w której Blizzard upatrzył odpowiedniego kandydata na przeniesienie niezwykle popularnej produkcji z komputerów na duży ekran.
Chrapkę na wyreżyserowanie tego obrazu miał cieszący się wątpliwą reputacją Uwe Boll. W wywiadzie dla MTV zdradził on jednak, że spotkał się z odmową ze strony Zamieci. "Kontaktowałem się z Paulem Samsem z Blizzarda, a on powiedział mi: "Nie sprzedamy praw do filmu, nie panu... zwłaszcza nie panu"" - wspominał niemiecki reżyser.

Zwykle w takich sytuacjach Boll reagował bardzo nerwowo, wyzywając wszystko, na czym świat stoi. Tym razem jego reakcja była jednak zgoła odmienna. "Ta gra odniosła w sieci niebywały sukces, być może nieudany film mógłby zatrzymać nieustanny przypływ nowych fanów, którym obecnie cieszy się firma" - zastanawiał się Boll.
Kończąc sprawę odtrąconego reżysera, warto wspomnieć o internetowej petycji, jaką wystosowano pod jego adresem. Jej twórcy wzywają do zaprzestania tworzenia kolejnych filmów przez kontrowersyjnego Niemca. Dotychczas ideę tę poparło przeszło 210 tysięcy osób.
Jeśli zaś chodzi o sam film, jego premiera planowana jest na rok 2009. Jego akcja ma rozgrywać się na rok przed rozpoczęciem wydarzeń znanych z MMO Blizzarda i przedstawiać nowego bohatera, biorącego udział w konflikcie. Według pierwszych zapowiedzi, ma to być produkcja wojenna, nie zaś film przygodowy.