W poprzednim albumie – "Kid Paddle: Nazywam się Paddle, Kid Paddle" – poznaliśmy (a niektórzy po prostu sobie przypomnieli) tytułowego Kida, czyli małoletniego nałogowego gracza, któremu najlepszą towarzyszką wierna konsola, a życie nieustanną przygodą i walką. To dzięki tej pierwszej wciąż stacza boje ze złowrogimi Blorkami (choć oczywiście jest również stałym gościem salonu z automatami do gier). Ma on także wiernych druhów z klasy – Horacego i Big Banga – którzy umilają mu czas, gdy nie gra, i pomagają w kolejnych eksperymentach na uciążliwej siostrzyczce Karolinie.
Pełen tekst znajdziecie tutaj

Kolejny, siedemnasty już, odcinek mangowego tasiemca, który bazuje na absurdalnym humorze i bohaterach w wieku szkolnym, nie zaskakuje nas niczym nowym. Wciąż jest to kiepsko rysowany, infantylny i wyjątkowo „kwaśny” pure nonsens z użyciem standardowych motywów – miłostek tudzież wszelakich szkolnych przeżyć młodocianych postaci, a także pojedynków wszelkiej maści. Fanów oczywiście rozbawi, zaś osoby, które nie trawią tego rodzaju humoru i świata przedstawionego, na zawsze zniechęci do mangi. Tym ostatnim radzimy więc, aby unikali „arcydzieł” Rumiko Takahashi – naprawdę istnieje coś takiego jak poważny, świetnie rysowany japoński komiks, po który warto sięgnąć, chociażby: "Ghost in the Shell", "Applesead" albo "Eden: It’s an Endless Word!".
Pełen tekst znajdziecie tutaj