Poza firewallem: filmy - recenzja - "Gdzie jesteś, Amando"

Lucas the Great
2008/03/06 17:45

Bywa tak, że aktor, który jedynie od czasu do czasu potrafi - pod dobra opieką reżyserską - zagrać rolę naprawdę żywą, nie "drewnianą", okazuje się niespodziewanie sprawnym reżyserem... Wszystko wskazuje na to, ze tak właśnie jest z Benem Affleckiem.

"Łał!" - tyle mniej więcej można powiedzieć, gdy na ekran wjeżdżają napisy końcowe "Gdzie jesteś, Amando?". Przez chwilę widz siedzi po projekcji jak zaczarowany, próbując zebrać do kupy wszystko to, co przed chwilą oglądał i odkryć drugie, trzecie, a nawet czwarte dno tej niebywałej historii. I – ciekawostka wielka – reżyserski debiut Bena Afflecka jest raczej dla wytrwałych kinomanów, bo niemal do połowy zwiastuje nam jakieś banalne i typowe rozwiązania, zgrabnie próbując przedzierzgnąć się w typowy kryminałek o poszukiwaniu porwanej dziewczynki. Ale nic z tego, na szczęście! Pod koniec okazuje się, że to wielowymiarowa opowieść, w której czarne nigdy nie jest czarne, a białe nie jest białe. Zło miesza się z dobrem, a dobro ze złem, w proporcjach, które ciężko ustalić.

Całość recenzji znajdziecie tutaj

GramTV przedstawia:

To nie wszystko w aktualnej edycji Poza firewallem: filmy - zajrzyjcie i sprawdźcie co jeszcze naszykowaliśmy na ten tydzień.

Komentarze
17
Usunięty
Usunięty
07/03/2008 15:05

Może obejrzę ten film wydaje się jakiś fajny he

Usunięty
Usunięty
07/03/2008 15:05

Może obejrzę ten film wydaje się jakiś fajny he

Usunięty
Usunięty
07/03/2008 14:59

Hm, narzekacie na tłumaczenie tytułu, ale pomyślcie - lepiej brzmi taki czy też dokładny przekład? Jeśli już muszą tłumaczyć to, w tym przypadku, muszę poprzeć tłumacza, który postanowił zmienić tytuł, a nie tworzyć dziwnie brzmiący dokładny przekład - który brzmiałby totalnie nienaturalnie.




Trwa Wczytywanie