Electronic Arts ogłosiło, że oferta przejęcia firmy Take-Two opiewała na kwotę 2 miliardów dolarów. Pierwotnie "Elektronicy" oferowali stawkę 25 dolarów za akcję, a gdy propozycja ta została odrzucona, podniesiono cenę za akcję do 26 dolarów.
John Riccitiello równocześnie ostrzegał: "Nie ma żadnej gwarancji, że EA lub ktokolwiek inny w przyszłości zaproponuje taką stawkę, jaką my zaoferowaliśmy dzisiaj", przekonując tym samym władze Take-Two do zaakceptowania oferty. Dyrektor wykonawczy Electronic Arts zapewniał, że transakcja zagwarantuje programistom T2 "korzystanie z finansów EA, stabilizację, skupiony na tworzeniu gier zespół developerski oraz szerokie możliwości wydawnicze w znaczeniu globalnym".

Władze EA od początku zapowiadały, że jeśli kierownictwo T2 nie przystąpi do negocjacji, szczegóły oferty zostaną upublicznione. Tak też się stało. List do Straussa Zelnicka, wysłany 19 lutego, można znaleźć w Internecie i dowiedzieć się z niego, co "Elektronicy" zaoferowali wydawcom gry GTA IV.
Głos w sprawie zabrał też sam Zelnick. Stwierdził on, że aktualna oferta jest nieadekwatna do rzeczywistej wartości jego firmy (zwłaszcza w kontekście nadchodzącej premiery czwartej odsłony serii GTA). Do dalszych negocjacji Take-Two może więc przystąpić po wydaniu GTA IV (produkcja ta na Zachodzie zadebiutuje 29 kwietnia), które z całą pewnością przyniesie firmie ogromne zyski.
Jeszcze dziś odbędzie się konferencja prasowa przedstawicieli drugiej ze stron, czyli Electronic Arts. Sprawa jest na ostrzu noża, jednak wydaje się, że "Elektronicy" tak szybko nie ustąpią w próbach pozyskania jednego z najbardziej dochodowych amerykańskich wydawców, jakim jest Take-Two.