
Źli ludzie zaczynają opanowywać powoli rynek gier akcji. No, może przesadą byłoby stwierdzenie, że jest to szturm frontalny, jednak tytułów, w których bohaterowie nie należą do praworządnych i powszechnie lubianych, pojawia się coraz więcej. Trend, którego niemalże definicyjnym wykładnikiem stało się dawno temu pierwsze GTA, ma się więc dobrze, czemu zresztą trudno się dziwić. Patologiczne zachowania zawsze fascynowały i pociągały, jednak w realnym życiu działa wiele czynników, od moralnych począwszy, na prawnych skończywszy, skutecznie hamujących tego typu zachowania. Co innego w rzeczywistości wirtualnej – tu przecież, za przypadkowe rozjechanie kilku przechodniów czy napad na bank, grozić nam może jedynie wirtualna kulka od wirtualnego policjanta.
Pełen tekst znajdziecie tutaj.