Poza firewallem: komiksy

Lucas the Great
2008/01/28 20:39

Dzisiaj mamy dla Was transakcję wiązaną, czyli pakiet trzech recenzji w jednej recenzji, oczywiście za darmo i ze znakiem jakości naszego działu krytycznego. Skomplikowane? Cóż, życie Dilberta i jego znajomych z pracy bynajmniej nie jest prostsze...

Poza firewallem: komiksy

Scott Adams ma za sobą gigantyczną ilość roboczogodzin przepracowanych w wielkiej firmie, któż więc lepiej od niego nadaje się na twórcę surrealistycznych (przynajmniej z pozoru) stripów komiksowych przedstawiających tragikomiczną egzystencję pewnego inżyniera, znanego rzeszom wielbicieli jako Dilbert? Historyjki tego autora kpią sobie z korporacyjnych standardów i absurdów pędzonego w „biurowym zaciszu” żywota oraz, oczywiście, z rezydentów owych biur, czyli ścigających się „szczurów”, które przypominają raczej zagonione, ogłupiałe chomiki, bezproduktywnie „napędzające” plastikowe kółko w klatce.

Po lekturze komiksów Scotta Adamsa nie trudno nabrać przekonania, iż sławetny, przysłowiowy już Paragraf’22 to pikuś.

GramTV przedstawia:


Pełen tekst znajdziecie tutaj.

Komentarze
11
Usunięty
Usunięty
30/01/2008 10:35
Dnia 29.01.2008 o 13:02, Azreix napisał:

Dilber jest trochę jak The Simpsons, taka prześmiewcza satyra na dzisiejsze czasy...

To trochę moim zdaniem jest dosyć małe. W Simpsonsach cały świat jest ukazany jako wielka satyra(czy jak to tam się nazywa), a w Diblerze ukazany jest ironiczny styl pracy w urzędach i firmach. Takie jest przynajmniej moje zdanie.

Usunięty
Usunięty
30/01/2008 10:32
Dnia 29.01.2008 o 18:35, Blackhand napisał:

Jeśli mnie pamięć nie myli, to Dilbert też był jednym czasem drukowany w Rzeczypospolitej :). Poza tym nie zgodziłbym się z nazwaniem Wally''ego olewusem - to tak, jakby o Pacyfiku powiedzieć, że jest duży albo o Mordacu że jest wredny ;).

Nie mylisz się. Powiem więcej, nie tylko tam wstawiają komiksy z Diblertem. Dlatego chodzę do biblioteki szkolnej, by móc trochę poczytać w gazetach ;P .

Blackhand
Gramowicz
29/01/2008 18:35

Jeśli mnie pamięć nie myli, to Dilbert też był jednym czasem drukowany w Rzeczypospolitej :). Poza tym nie zgodziłbym się z nazwaniem Wally''ego olewusem - to tak, jakby o Pacyfiku powiedzieć, że jest duży albo o Mordacu że jest wredny ;).




Trwa Wczytywanie