W samo południe podczas buntu kolonii

redakcja gram.pl
2008/01/08 12:00

Zgodnie z zapowiedzią, dziś Naczelny powraca do przerwanego tematu eksploracji i kolonizacji kosmosu. Pojawią się różne alternatywy zasiedlania kolonii, przy okazji wersji więziennej zawita nawet Riddick... co tu zresztą przedłużać wstęp - przeczytajcie całość!

Jak zwykle nikt Wam nie każe zgadzać się z przedstawionym w tekście punktem widzenia. Można i nawet trzeba wygłaszać na forum własne opinie... Najpierw jednak wypadałoby zapoznać się z treścią felietonu:

Po przerwie powracamy do wstrzymanego miesiąc temu tematu – do eksploracji kosmosu w ujęciu zarówno naukowym, jak i fantastycznym. Czyli do przeglądu rozmaitych wizji, przewijających się w kulturze masowej i sporadycznych dywagacji nad ich sensownością. Na samym początku (felieton W samo południe, przygotowując kosmiczny grunt) nakreśliłem pewną linię, opartą jednocześnie niejako na dwóch płaszczyznach – zasięgu eksploracji i przejściu z hard SF do space opera. Dochodząc do tematu kolonizacji nowych terytoriów (W samo południe, zaczynając kolonizację obcego globu), otarłem się o kwestię buntu ludzkich kolonii. Wspomniałem wtedy, że motyw wojny ze zbuntowanymi koloniami nie jest specjalnie chętnie wykorzystywany przez twórców. Może stanowić tło, ale rzadziej główną oś opowieści. To, że coś nie występuje masowo, nie znaczy bynajmniej, iż nie jest warte uwagi. Dlatego właśnie kolonie i ich relacje z macierzystą Ziemią wybrałem na temat dzisiejszego felietonu.

GramTV przedstawia:

Pełen tekst znajdziecie tutaj

Komentarze
17
Usunięty
Usunięty
09/01/2008 06:52
Dnia 08.01.2008 o 22:06, Azuredragon napisał:

Po roku na lot w jedną stronę i rok czekania na powierzchni planety. Jednak kolonizacja nie zakłada, że powrót jest aż tak ważny. ;) Poza tym nim do tego dojdzie to jeszcze trochę wody

żeby go skolonizować, trzeba go najpierw dopasować do naszych potrzeb, czyli opracować sposób na latanie tam i z powrotem, bo to dość długotrwały proces (trzeba będzie np wywołać efekt cieplarniany, i poczekać aż atmosfera się ogrzeje).

Usunięty
Usunięty
08/01/2008 22:06
Dnia 08.01.2008 o 21:05, sig. napisał:

(...)

Tu masz rację, taka podróż tam i z powrotem powinna zająć w przybliżeniu 3 lata z tego co czytałem. Po roku na lot w jedną stronę i rok czekania na powierzchni planety. Jednak kolonizacja nie zakłada, że powrót jest aż tak ważny. ;) Poza tym nim do tego dojdzie to jeszcze trochę wody w Wiśle upłynie, a pierw trzeba naszego satelitę zdobyć. Choć nie chciałbym, aby Księżyc stał się własnością jednego kraju. :/

Usunięty
Usunięty
08/01/2008 21:05

Jeśli chodzi o marsa to będzie masa problemów technicznych, np różny czas obiegu planet dookoła słońca (jak już polecą to powrót będzie możliwy po roku (trzeba zapewnić zapasy na ten czas(w tym tlenu i części zamiennych, bo nie będzie się dało ani wrócić, ani pomocy wysłać. no chyba że w początkowej fazie misjii albo pod sam koniec kiedy to statek będzie jeszcze/już pod działaniem ziemskiej grawitacji, a co za tym idzie będzie okrążał słońce wraz z nią) albo wytworzyć je już na statku), a i to pod warunkiem że zdążą na spotkanie z ziemskim polem grawitacyjnym).




Trwa Wczytywanie