68 tysięcy dolarów strat netto i przychody rzędu 23,1 miliona dolarów - władze Atari chciałyby zapewne, żeby tak wyglądał raport finansowy firmy za drugi kwartał bieżącego roku fiskalnego. Liczby te pochodzą jednak z bilansu zeszłorocznego, tym razem prezentując się o wiele mniej optymistycznie.
Straty netto wyniosły 7,7 miliona dolarów, zaś przychód to tylko 11,4 miliona. Wobec takich statystyk w firmie narastają wątpliwości co do dalszego jej istnienia. "Dawniej mogliśmy liczyć na wsparcie finansowe Infogrames. Teraz spółka ma jednak własne wymagania finansowe, skutkiem czego zdolność fundowania operacji jej pododdziałów została ograniczona. Mówiąc wprost - nie mamy żadnych gwarancji, że otrzymamy jakiekolwiek fundusze od IESA" - brzmi oświadczenie władz Atari.

Firma nie będzie się oczywiście biernie przyglądać, jak zbliża się do upadłości. Poszukiwane są różne alternatywy poprawy sytuacji finansowej oraz nowe źródła finansowania. W krótkim czasie może też dojść do redukcji kadr oraz wstrzymania prac nad niektórymi projektami.
Ponadto Atari planuje większą uwagę skupić na produkcjach dla graczy okazjonalnych, stronach internetowych oraz systemach ściągania gier przez sieć. Także sama marka "Atari" ma zostać wykorzystana w licencjonowaniu produktów spoza rynku gier wideo. Pozostaje jednak pytanie, czy to tylko brzytwa, której chwyta się tonący, czy rzeczywisty biznes-plan, mający wyciągnąć firmę z poważnych tarapatów finansowych.