John Carmack ostatnio wyzwolił się z obręczy PC-tów i zajął się tworzeniem Orcs and Elves zarówno na komórki, jak i DS-a. I jak wrażenia? Sam mówi, że pozytywne:

"To była prawdopodobnie najfajniejsza platforma, na jakiej przyszło mi pracować. Wcześniejsze konsole, z którymi się spotkałem (SNES, Genesis-32X i Jaguar) miały niezły osprzęt i pełną dokumentację, ale jednocześnie słabe narzędzia developerskie... Na DS-ie jest kilka słabych opcji, ale nie zależało mi na nich, więc w sumie było niemalże idealnie. To smutne, że scena homebrew nie może być oficjalnie wspierana, bo wtedy DS stałby się wspaniałą platformą dla młodego pokolenia programistów, którzy mogliby poczuć, jak działa projektowanie na podstawowym poziomie...".
Więc DS nie jest w cale taki lewy, jak go PSP-owcy malują. Miło też, że ktoś z branży w końcu docenił potencjał drzemiący w homebrew. Może w przyszłości i dla programistów-amatorów przyjdą lepsze czasy, kto wie?