Tomonobu Itagaki, znany wszystkim fanom japońskich produkcji szef studia Team Ninja (konsolowe serie Dead or Alive i Ninja Gaiden) w wywiadzie dla serwisu Kikizo stwierdził, że nie czuje się cenzurowany przez organizacje przyznające kategorie wiekowe. Wierzy, że ESRB, PEGI i inne im podobne wykonują ciężką pracę, która odbija się bardzo pozytywnie na całej branży gier wideo. "Rozumiem, że z perspektywy gracza może to wyglądać na ograniczanie kreatywności developerów, ale nigdy nie czułem się przez tego typu struktury cenzurowany w sensie dosłownym" - powiedział.

Przedstawił również swoje zdanie w temacie niedawnej afery związanej z Manhuntem 2 studia Rockstar - "Po pierwsze, bardzo trudno sklasyfikować, co dla ludzi jest zbyt agresywne lub zbyt brutalne w formie przepisów i ustaleń" - zaczął Itagaki.
"Po drugie, nie wierzę w to, co często się dziś przywołuje - że artysta powinien mieć wolną rękę w tworzeniu wszystkiego, co sam uzna za stosowne - ponieważ my tworzymy rozrywkę. A rozrywka nie powinna zawierać treści, dzięki którym ludziom ze złości podskakuje ciśnienie lub zwyczajnie czują się nieprzyjemnie" - kontynuował.
Zakończył, jak to u niego często bywa, dość jednoznaczną deklaracją - "Po trzecie, oni chcą stworzyć coś, co znacznie odbiega od norm społecznych i moralnych przekonań odbiorców... Współczuję im, i nie chcę być wrzucany do jednego worka z takimi ludźmi".
Co w takim razie ze słynnym obcinaniem głów w serii Ninja Gaiden, które w jej wydaniach PAL nie miały racji bytu? Tutaj pojawia się kwestia różnic kulturowych. "Niektórzy ludzie uważają, że obcinanie głów to wyjątkowy poziom przemocy. Ale z perspektywy Japończyka, dekapitacja to natychmiastowa śmierć - szybki i prosty sposób zabójstwa" - powiedział Itagaki. Dla kontrastu przedstawił przykład rozpruwania brzucha, które jest sposobem na powolną i bolesną śmierć - takich scen gry wideo według niego zawierać nie powinny.

Wygląda na to, że Itagaki-san ma jasno wytyczoną granicę brutalności w produkcjach swojego studia, a pełnoprawna kontynuacja przygód Ryu (tworzona na konsolę Xbox 360) z pewnością zbliży się do niej bardziej, niż którykolwiek z wcześniejszych tytułów ekipy Team Ninja. Czy wyjdzie jej to na dobre? Dowiemy się w przyszłym roku.