Wydawca z przodu, developer z tyłu

Renor Mirshann
2007/09/28 16:56

Mike Wilson - współzałożyciel firmy Gamecock - w wywiadzie dla serwisu Gamespot zwrócił uwagę na fakt, że logo twórców gry w przypadku produktu na konsole firmy Nintendo nie znajduje się nigdy z przodu pudełka. Jest to dla niego niedocenianie wkładu pracy tych ludzi, którzy na słowa uznania zasługują najbardziej.

Firma Gamecock to najmłodsze dziecko Mike'a Wilsona, weterana branży gier wideo. Zajmuje się ona wydawaniem produkcji mniej znanych studiów developerskich. Niedawno minął rok od jej powstania i w związku z tym serwis Gamespot przeprowadził z tym sympatycznym, lekko zwariowanym (patrz: zdjęcie) mężczyzną wywiad, który okazał się źródłem ciekawych spostrzeżeń na temat... pudełek gier na konsole Nintendo. Wydawca z przodu, developer z tyłu

Przybliżono graczom kwestię, na którą mało kto wcześniej zwracał uwagę - mianowicie, Nintendo zastrzega w umowie zawieranej z wydawcą gry na swoją konsolę, że z przodu pudełka może znajdować się tylko jego logo - miejsce dla autorów gry jest z drugiej strony. Takie podejście zdecydowanie nie spodobało się Mike'owi, który dowiedział się o tym przy okazji rozmów z przedstawicielami japońskiego giganta odnośnie wydania gry Dementium na DS-a. ”Oczywistym jest, że to sprzeczne z naszymi przekonaniami odnośnie tego, na kim powinno się skupiać uwagę. Gracze powinni widzieć kto stworzył grę, która im się spodobała lub nie, i dzięki temu budować związki ze swoimi ulubionymi artystami, tak jak w przypadku pisarzy, muzyków, reżyserów i tak dalej” - powiedział.

Nintendo tłumaczy się z tego w prosty, acz nie do końca wiarygodny sposób - kontaktem z graczami. Firma twierdzi, że gdyby bardziej podkreślać rolę developera, mogą oni sprobować skontaktować się z nim w razie problemów z grą, a to rola wydawcy. Dla porównania, w grach na konsole Sony i Microsoftu logo twórcy produktu może znajdować się w dolnej części przodu pudełka, obok oznaczenia dystrybutora.

GramTV przedstawia:

Gamecock oraz developer gry Dementium, studio Renegade Kid, zgodzili się na te warunki, ale to nie znaczy, że nic z tym fantem nie zrobili. Jej instrukcja zaczyna się tymi słowami: “My, firma Gamecock Media Group, chcemy, żebyście wiedzieli, że nie jesteśmy autorami tej gry. Stworzyło ją nowe świetne studio z Austin w Teksasie, nazywają się Renegade Kid. Sprawdźcie, co u nich słychać na ich stronie internetowej”.

Mike uważa za niedorzeczne myślenie, że gracze mogą być lojalni w stosunku do gigantycznych światowych wydawców, dzięki którym corocznie na półkach sklepowych lądują dziesiątki tytułów różnej jakości, gatunku i przeznaczonych dla różnych odbiorców. ”To tak, jakby powiedzieć “Nie mogę doczekać się nowego filmu wytwórni Universal Pictures”. Dajcie spokój” - stwierdził. I nie wiemy, jak Wy, ale my przyznajemy Mike'owi rację. Może i ma niezdrowe podejście do kurczaków, ale to nie przeszkadza mu w udzielaniu dobrych wywiadów.

Komentarze
18
Usunięty
Usunięty
01/10/2007 17:25

Zdecydowanie racja :/

Usunięty
Usunięty
29/09/2007 12:34

Mają rację, jeden znaczek (i to znaczący) wielkiej różnicy nie robi...

Usunięty
Usunięty
29/09/2007 12:00

No w sumie racje mają.




Trwa Wczytywanie