Komuś poradnik do nowego Gears of War albo Obcy: Izolacja 2?
Na Amazonie pojawiły się poradniki do produkcji, które jeszcze nie trafiły na rynek, a w niektórych przypadkach nie mają nawet wszystkich oficjalnie ujawnionych szczegółów. Sprawę opisał Kotaku, powołując się na tekst opublikowany na Rick’s Game Backlog. Autor postanowił sprawdzić, co właściwie kryje się za tego typu książkami, i kupił między innymi poradnik do Gear of War E-Day. Już sam tytuł zdradzał problem, ponieważ chodzi oczywiście o Gears of War: E-Day. Dalej było tylko dziwniej.
Poradniki napisane przez AI sprzedawane na AmazonieFoto Kotaku
Amazon mierzy się z zalewem wygenerowanych przez AI poradników do gier, które jeszcze nie wyszły
Zamiast klasycznego przewodnika po grze, z opisami misji, wskazówkami dotyczącymi rozgrywki, mapami, grafikami czy konkretnymi poradami, czytelnik otrzymał coś, co bardziej przypomina wydrukowany dokument wygenerowany na szybko przez AI. W środku znalazł się nawet spis treści wyglądający jak przeniesione na papier hiperłącza, do tego bez praktycznego zastosowania w fizycznej książce. Według opisu Ricka publikacja nie miała również numerów stron, co w przypadku poradnika brzmi jak wyjątkowo absurdalny brak.
Gear of War E-DayFoto: Rick’s Game Backlog
Problem nie kończy się jednak na stronie technicznej. Książki zawierały fragmenty brzmiące tak, jakby sztuczna inteligencja próbowała odgadnąć zawartość gry na podstawie ogólnych informacji z internetu. W przypadku Gears of War pojawiały się więc rozdziały o mechanikach przetrwania czy wojnie psychologicznej, które nie miały większego związku z tym, czego gracze mogą oczekiwać po serii. Nie był to poradnik pomagający przejść grę, tylko zlepek ogólników, przypuszczeń i dziwnych sformułowań.
Podobne problemy dotyczyły innych publikacji. Wśród przykładów wymieniono poradniki do takich tytułów jak The Adventures of Elliot: The Millennium Tales, Star Fox na Switcha 2 czy Resonance: A Plague Tale Legacy. Okładki wyglądały na generowane przez AI i często nie przypominały materiałów związanych z właściwymi grami. W praktyce powstawały więc produkty udające oficjalne lub przynajmniej kompetentne przewodniki, choć ich autorzy najwyraźniej nie mieli dostępu do samych gier ani do rzetelnych danych na ich temat.
Cała sytuacja jest szczególnie niepokojąca, ponieważ takie publikacje mogą pojawiać się wysoko w wynikach wyszukiwania na platformach sprzedażowych. W opisanym przypadku fałszywy poradnik do Gear of War E Day potrafił wskoczyć bardzo wysoko po wpisaniu nazwy gry. To oznacza, że mniej uważny klient może łatwo uznać go za prawdziwy, wartościowy produkt albo przynajmniej coś powiązanego z oczekiwaną premierą.
GramTV przedstawia:
Po zgłoszeniu problemu i prośbie o zwrot pieniędzy jedna z takich książek została usunięta ze sprzedaży. Nie rozwiązało to jednak problemu, ponieważ w jej miejsce szybko pojawiła się inna publikacja o podobnym charakterze, przygotowana przez kolejną osobę. To pokazuje, jak łatwo można dziś wykorzystać zainteresowanie głośnymi premierami i zasypać sklep treściami, które powstały szybciej, niż ktokolwiek zdążył je zweryfikować.
Na absurdalnym poziomie trudno nie śmiać się z literówek, dziwnych tytułów, pozornie eksperckich rozdziałów i okładek, które mijają się z materiałem źródłowym. Problem polega na tym, że za tym śmiechem kryje się realne ryzyko. Gracz może kupić bezużyteczny poradnik, stracić pieniądze, a później obwiniać samą grę za błędne informacje. Jeszcze poważniejsze jest to, że podobny mechanizm może służyć do rozpowszechniania fałszywych cytatów, wymyślonych funkcji, nieprawdziwych wymagań sprzętowych czy całkowicie zmyślonych informacji o produkcji.
Dawne poradniki do gier były często potężnymi kompendiami, tworzonymi z dostępem do materiałów deweloperskich, z mapami, ilustracjami, opisami poziomów i konkretnymi strategiami. Tutaj mamy ich karykaturę. To książki, które próbują zarobić na emocjach fanów, zanim jeszcze gra trafi w ich ręce. Dla społeczności graczy i osób tworzących rzetelne przewodniki to kolejny sygnał ostrzegawczy. Generatywne AI nie tylko produkuje treści niskiej jakości, ale potrafi też wykorzystać algorytmy sklepów, by udawać coś, czym w rzeczywistości nie jest.
Najgorsze w tej historii jest to, że cały proceder może być opłacalny. Wystarczy modny tytuł, wygenerowana okładka, opis pełen obietnic i obecność na platformie, której użytkownicy ufają. Dopóki sklepy nie zaczną skuteczniej odsiewać takich publikacji, fani kolejnych dużych premier muszą zachować czujność. Bo poradnik do gry, która jeszcze nie wyszła, może dziś okazać się nie przewodnikiem, lecz jedynie AI wygenerowaną pułapką na ciekawość graczy.
Tu nie chodzi o ej aj. Tu chodzi o fakt, że Amazon to monopolista, który jednocześnie nie tylko nie ogarnia podróbek na swojej platformie, ale sam je robi.
Klasyczna historia to Peak Design Everyday Sling vs Amazon Basics "Camera Bag" z 2021.
https://www.youtube.com/watch?v=HbxWGjQ2szQ
Z jednej strony Amazon jest tak duży, że firmy w zasadzie muszą przez niego sprzedawać. Z drugiej strony Amazon ma wtedy twoje dane sprzedażowe. I używa ich do rozwijania własnych marek. "Camera Bag" to właśnie taki case. Skopiowali produkt, użyli gorszych materiałów, skopiowali praktycznie cały design i wypozycjonowali wyżej w sklepie. Mieli pecha, bo jak Peak Design zrobił zabawny filmik na ten temat, to się rozniósł po internecie i przez chwilę była o tym mowa. Normalnie było tak, że jak firma się stawiała, to Amazon ją usuwał, i często bankrutowała zamiast powoli umierać.
Trafili do kongresu za wykorzystywanie danych firm które przez nich sprzedawały, było dochodzenie w EU, groziła im kara za praktyki monopolistyczne. Więc ograniczyli proceder i obiecują, że już będą grzeczni i nie będą wykorzystywać danych sprzedażowych, ale jak wyglądają realia w tych korporacjach, wszyscy wiemy. Kradną tak długo, jak długo ich nikt nie złapie, a potem kradną mądrzej.
Problem nie ustał, tylko już nie jest o nim głośno. I realnie problem recenzji przez boty czy podróbek ciągle istnieje, ale Amazon na tym zyskuje, więc robi absolutne minimum.
To tylko kolejny przykład podobnego procederu. Niskiej jakości produkty, podróbki, szmelc, który leci bez jakiejkolwiek weryfikacji. I wszyscy to robią, bo nawet jak Amazon coś z tym robi, to za mało i za późno, więc proceder się opłaca.