Niby wszystko jest w porządku w świecie gier - premiera GTA IV daleko na horyzoncie, a "ban hammer" w wielu krajach zablokował wydanie Manhunta 2. Jack Thompson nie powinien mieć w takim razie żadnych zajęć oprócz dbania o swoje ostatnio mocno nadszarpnięte zdrowie.

Nie powinien, ale walka ze złem w grach wymaga poświęceń i stania na straży małych bezbronnych dzieci 24 godziny przez cały tydzień, 365 dni w roku. Jack zapowiedział, że jego kolejnym celem jest... Bioshock. Tutaj trzeba przyznać rację Thompsonowi - w grze można zabić małe dziewczynki. Ba! Wraz z Big Daddy'm są one motywem przewodnim tej produkcji. Należałoby jednak nadmienić, że w Bioshocku nie ma miejsca dokładne odwzorowanie ruchu ulicznego czy topografii metropolii. Nawet koncepcja podwodnego miasta nie wydaje się zbyt realna. Cóż, podważać autorytetu nie wypada.
Pozostaje życzyć szczęścia Jackowi "Don Kichotowi" Thompsonowi poprawy stanu zdrowia po niedawnych problemach z sercem.