Wszyscy wiemy, jak wygląda sytuacja gier na podstawie filmów - sprzedają się znakomicie, ale to najwyżej średnie tytuły. Próbę zmiany tego obrazu podjął Ubisoft, jednocząc siły z Jamesem Cameronem. Kanadyjski reżyser, mający na koncie takie produkcje, jak Titanic, Terminator, czy Obcy: Decydujące starcie, tym razem pracuje nad filmem Avatar, utrzymanym w konwencji science fiction. Na jego podstawie Ubisoft stworzy grę o tym samym tytule.
Avatar przedstawia historię byłego marine, który trafia na planetę zamieszkiwaną przez kosmitów. Mało tego, okazuje się, że jest on uwięziony w ciele jednego z nich. W jego osobowości pojawiają się liczne dylematy, bohater jest rozdarty między dwiema naturami - ludzką i obcego. Jednocześnie musi on walczyć o przeżycie i oczywiście poszukiwać rozwiązania tej zgoła niecodziennej sytuacji.

"Wraz z Avatarem chcemy pokazać szczegółowy świat bogaty w różnorodne postaci, konflikt i głębię kulturową. To surowy materiał na grę, po którą bardziej wymagający użytkownicy chętnie chwycą" - powiedział James Cameron. Kanadyjski reżyser zaznaczył też, że dał programistom Ubisoftu wolną rękę: "Nie chcę, żeby myśleli o tej produkcji, jak o adaptacji filmu". Cameron wyznał, że Francuzi podeszli do tego projektu z pasją i zaangażowaniem, obiecując jednocześnie dotrzymania ustalonego terminu ukończenia prac nad grą. Tak, by obie produkcje mogły ukazać się jednocześnie, czyli w maju 2009 roku.
"Ich pasja utwierdziła mnie w przekonaniu, że zrobią coś niezwykłego" - zakończył Cameron. A co miał biedak powiedzieć? Że ma spore wątpliwości związane z poprzednimi growymi adaptacjami filmów i nie jest do końca przekonany o słuszności tego pomysłu? Nam nie pozostaje nic innego, jak tylko trzymać kciuki za Ubisoft i czekać na pierwsze informacje i materiały z gry. A nuż uda się przełamać impas.