Już na wstępie bułgarskie studio zaznacza - to jest RTS inny niż wszystkie. WorldShift nie będzie komplikowany przez technologiczne drzewka wielkości dębu Bartek czy grube niczym teczki IPN instrukcje. Ta gra ma stawiać na akcję i zabawę.
"Moim zdaniem, to przez ostatnią dekadę graliśmy cały czas w reinkarnacje tej samej gry" - powiedział Vesselin Handjiev, czołowy designer WS. "WorldShift jest inny nie tylko z wyglądu, ale nawet w kościach".
Fabuła gry ma miejsce w przyszłości, w której większość ludzkiej rasy została zabita przez wirusa. Oczywiście nielicznym jednostkom udało się przetrwać zarazę, ale jak to ludzie, od razu rozpoczęli pomiędzy sobą walkę. Wszystko dzieje się na gruzowiskach dawnej cywilizacji.

W trakcie rozgrywki będzie można pokierować grupą od 30 do 50 jednostek, które zostały podzielone na kilka frakcji. Większość z nich będzie dostępna dla gracza od samego początku, bez przechodzenia przez technologiczne drzewko. Podkomendni będą ulepszani za pomocą artefaktów i innych znajdowanych przedmiotów, a nie kolejnych badań.
Ponadto WorldShift jest tworzony z myślą o grze przeciwko i z innymi dowódcami przez sieć: "Podsumowując, możecie walczyć przeciwko innym graczom; możecie iść zgodnie z fabułą i wypełniać misje; jest także coś nowego: spędziliśmy wiele czasu na tworzeniu i implementacji sporej liczby multiplayerowych, kooperatywnych misji. Ten rodzaj rozgrywki był dotychczas zaniedbany. Dlaczego? Przecież to bogate źródło zabawy".
Blizzard ogłosił niedawno Starcrafta 2 - czas ubrać sztormiaki i przygotować się na gradobicie gier idących na fali jego popularności...