Charles Cecil ze studia Revolution Software (firma-matka gier przygodowych z serii Broken Sword) w wywiadzie dla serwisu Gamesindustry.biz wypowiedział się na temat obecnych cen nowych produktów branży elektronicznej rozrywki. Stwierdził on, że powinny być one bardziej zróżnicowane.

„Z jednej strony mamy gry, takie jak Gears of War – to była bomba, bez dwóch zdań. Ludzie z zadowoleniem płacili za nią w Anglii 40 funtów. Czuli, że jest ona warta tych pieniędzy. Z drugiej strony - gry pokroju Katamari Damacy, które zbierają świetne recenzje i są pozytywnie odbierane przez ludzi z branży, ale nie trafiają do szerszego grona odbiorców. Według mnie dzieje się tak, ponieważ za 40 funtów możesz sprzedać jedynie coś naprawdę epickiego” - powiedział Cecil.
Charlie uważa, że angielski rynek gier potrzebuje innego modelu cenowego dla nowych produktów. Modelu, w którym po jednej stronie będą właśnie gry produkowane z wielkim rozmachem i zachwycające jakością, a po drugiej – gry od „producentów niezależnych”. Trudno nie przyznać mu chociaż trochę racji, nie jest to nic odkrywczego – z pewnością duża część graczy myśli podobnie i stara się lokować poważne pieniądze tylko w tytuły, co do których ma pewność, że dostarczą one odpowiednio dużo rozrywki, bez ryzyka nieudanego zakupu.
Studio Revolution po ukończeniu w 2006 roku gry Broken Sword: The Angel of Death pracuje już nad kolejną częścią serii, oraz zastanawia się nad formą swoich nowych projektów. Rozwiązania, z których najprawdopodobniej skorzysta ono w przyszłości to wydawanie gier w formie krótkich, powiązanych ze sobą fabularnie epizodów i udostępnianie do pobrania dodatkowych elementów je rozbudowujących.