Skakanie na matach do tańczenia w rytm skocznej, wpadającej w ucho muzyki jest rozrywką, o której można powiedzieć, że w Japonii jest popularna od zawsze – podobnie jak karaoke. Automaty, dzięki którym można oddać się tej nieskomplikowanej zabawie, są w tym kraju praktycznie wszędzie. Do Stanów Zjednoczonych ten fenomen przywędrował w okolicach roku 2000, również za sprawą automatów. Rok później Konami wydało Dance Dance Revolution wraz z przeznaczonymi do domowego użytku matami na pierwszą PlayStation i od tego momentu można było skakać również w mieszkaniu (i denerwować sąsiadów, przy okazji). Seria na dobre zadomowiła się na konsolach stacjonarnych i co jakiś czas wypuszczane są jej kolejne odsłony, które może nie różnią się wielce od siebie, ale zapewniają podobną dawkę świetnej zabawy.

Teraz natomiast DDR ma szansę zdobyć kolejne tereny, które dotychczas wydawały się dla tej gry niedostępne – szkoły. Nauczyciele z USA dostrzegli potencjał drzemiący w tej rozrywce. Dzieciaki i młodzież garną się do niej dużo bardziej niż do, powiedzmy, koszykówki, a krótka partyjka to również bardzo korzystne dla zdrowia ćwiczenie! Dlatego też został uruchomiony program, który przewiduje pojawienie się w 1500 szkołach w różnych zakątkach Stanów Zjednoczonych automatów z tą grą, które będą używane jako zwyczajny element zajęć gimnastycznych.
Główna organizatorka akcji, Linda M. Carson, opowiada, jak wpadła na ten pomysł – „Byłam w supermarkecie i akurat przechodziłam przez dział z grami wideo, kiedy zobaczyłam grupkę dzieci grających w DDR – zamurowało mnie. Te dzieciaki tam tańczyły, pociły się, i co najlepsze w tym wszystkim, płaciły za to, żeby być aktywnym fizycznie. No i piły wodę mineralną, nie napoje gazowane. Taki widok to marzenie każdego nauczyciela WF-u". Według Lindy, taki rodzaj ćwiczeń ma również inne zalety – nie wymaga rywalizacji. Dzieci nie dzielą się na zespoły i nie starają pokonać przeciwników (jak w standardowych sportach), a zamiast tego wspólnie oddają się jednej czynności.
Wychodzi na to, że wszyscy zyskują. Nauczyciele i rodzice przekonują się do pożytecznego działania niektórych gier wideo, a dzieci trzymają formę i dobrze sie przy tym bawią. Kto podsunie podobny pomysł naszemu ministrowi edukacji?