W jednym z ostatnich wywiadów Scott Steinberg przyznał, że dotychczasowe pozycje oparte na filmach nie stawały się hitami, gdyż technicznie było to praktycznie niemożliwe. "Mogli (Hollywood - przyp. red.) rzucić licencję niczym granat, a firmy developerskie dostawały 6 miesięcy na stworzenie gry i rozprowadzenie jej. Nie jest niespodzianką, że te produkty nie były najlepsze".
Według Steinberga czasy się zmieniły, a Hollywood zaczął dostrzegać rolę, jaką gry odgrywają w promocji filmów. Trafiają one do przedstawicieli odpowiednich grup wiekowych, którzy mogą się wcielić w bohaterów znanych im ze srebrnego ekranu, a to zachęca do wybrania się na dany tytuł do kina. Steinberg wspominał czasy, kiedy firmy developerskie dostawały zbyt mało czasu na przygotowanie dobrego produktu, gdyż w przeciągu kilku miesięcy mogły jedynie stworzyć niedopracowany tytuł, oparty na istniejącym już silniku, niezoptymalizowanym dla potrzeb danej gry.

SEGA podpisała ostatnio długoletnią umowę z Marvelem na wykorzystanie postaci takich, jak Hulk, Thor czy Kapitan Ameryka (informowaliśmy o tym w zeszłym tygodniu). Gry będą pojawiać się równolegle z filmami, na których zostaną oparte. Wobec wcześniejszych zarzutów pod adresem Hollywoodu Steinberg tłumaczy: "Cały przemysł, obie gałęzie (filmowa i growa - przyp. red.) połączyły się w jedno i ewoluowały albo podniosły swój poziom do punktu, w którym traktują się absolutnie serio i nie stało się to bynajmniej dwa lata temu"".
Oczywiście bardziej nieufni gracze mogą spekulować, że to tylko chwyt marketingowy, mający przekonać do nowych produktów SEGI. Te jednak nie mają nawet ustalonej daty premiery, jeżeli w ogóle prace nad nimi się rozpoczęły. My możemy jedynie życzyć sobie, aby kolejne produkcje z bohaterami znanymi ze srebrnego ekranu były znacznie lepsze od tych, w które mieliśmy wątpliwą przyjemność grać do tej pory.