Tak się złożyło, że cały poprzedni tydzień spędziłem w Dublinie i okolicach. Było cudownie, wiatr, deszcz i setki pubów. Polecam każdemu, kto lubi polskie miasta na obczyźnie. Niestety jednak Naczelny nie dał mi spokoju nawet w tak dalekich stronach i nakazał zbadanie miejscowego rynku rozrywki elektronicznej i sporządzenia na ten temat stosownego tekstu. Tak więc pomiędzy oglądaniem omszałych ruin, magicznych wzgórz i walki z wiatrem na klifach, musiałem przejść się po miejscowych sklepach, zobaczyć w co tam grają i za ile.
Pełen tekst znajdziecie tutaj