Konami poinformowało, że w czwartej części serii Metal Gear Solid można się spodziewać znajomych głosów kluczowych postaci. W rolę Solid Snake'a po raz kolejny wcieli się niezastąpiony David Hayter, zmian nie będzie też na pozostałych "stanowiskach" - Raidenem pozostanie Quinton Flynn (chociaż niektórzy pewnie woleliby, żeby go w ogóle nie było), Otacon wciąż mówił będzie głosem Christophera Randolpha, a w Roya Campbella wcieli się Paul Eiding.

David Hayter powiedział też przy tej okazji kilka słów na temat swojej nowej roli. Aktor jest przekonany, że dla Solid Snake'a MGS4 będzie ostatnią przygodą. "Tak jak źle potoczyły się losy Big Bossa [w MGS-ie 3], tak Solid Snake będzie w naprawdę złej sytuacji. Nie mam wprawdzie całkowitej pewności, ponieważ nie zakończyliśmy jeszcze prac nad scenariuszem, ale staram się oddać wrażenie, że dla Snake'a jest to ostatnia misja i zdaje on sobie z tego sprawę. (...) W tej grze Solid Snake będzie cyniczny jak nigdy dotąd. Został wykorzystany i oszukany na wszystkie możliwe sposoby. Wie też, że jest do dla niego ostatnia szansa przekazania ludziom wokół niego tego, czego się dowiedział" - mówi.
Czyżby faktycznie MGS4 oznaczać miał koniec Solid Snake'a? Z jakiegoś powodu trudno w to uwierzyć, chociaż po Kojimie spodziewać się można wszystkiego...