Mercenaries 2 vs. Wenezuela

Renor Mirshann
2007/03/22 14:41

Venezuelan Solidarity domaga się zarzucenia przez Pandemic prac nad grą Mercenaries 2, gdyż uważa, że jest ona zbyt mocno nacechowana politycznie. Zamierza wysłać prośbę o wstawiennictwo do słynnego ze swojej działalności dobroczynnej wokalisty zespołu U2. Developer zaś nie przejmuje się zbytnio i robi swoje.

Organizacja Venezuelan Solidarity, zajmująca się wspieraniem niezależności obywateli Wenezueli, jest zdeterminowana w dążeniu do przerwania produkcji gry Mercenaries 2: World in Flames. Akcja tego tytułu rozgrywa się właśnie w tej południowoamerykańskiej republice, a osią fabuły jest próba obalenia rządnego władzy tyrana przy wsparciu najemników. Chociaż nie będą w niej użyte żadne istniejące nazwiska, protestujący widzą w niej oczywiste nawiązanie do pełnych problemów stosunków pomiędzy USA a prezydentem Wenezueli, Hugo Chavezem. Gra jest dla nich elementem antywenezuelskiej propagandy.

Organizacja zamierza zebrać podpisy rozmaitych religijnych autorytetów pod listem skierowanym do osoby, co do której wierzą, że może zablokować pojawienie się gry na półkach sklepowych – lidera zespołu U2, czyli Bono. Jest on udziałowcem Elevation Partners, spółki mającej większość akcji w firmie BioWare/Pandemic Studios, powstałej pod koniec 2005 roku w wyniku połączenia dwóch niezależnych studiów developerskich. Zbieranie podpisów pod listem ma zakończyć się 31 marca, a wysłany zostanie następnego dnia. Mercenaries 2 vs. Wenezuela

Treść listu jest już znana. Można w nim przeczytać między innymi: "Celem Mercenaries 2 jest totalne zniszczenie, więc każda „osoba" która się porusza powinna być „zastrzelona", a wszystkie budynki, takie jak główna siedziba PDVSA, wenezuelskiej publicznej kompanii naftowej, mogą być „zniszczone". Uważamy, że ta gra tylko pogorszy i tak już mocno antagonistyczne stosunki pomiędzy rządami USA a Wenezueli. Miliony mieszkańców naszego kraju obawiają się amerykańskiej inwazji; ten strach dodatkowo wzrośnie, jeżeli pojawi się taka gra, wyprodukowana przez firmę, związaną z armią Stanów Zjednoczonych". Stwierdzenie, jakoby Pandemic pracowało dla armii USA, wzięło się ze współpracy firmy przy tworzeniu programu treningowego dla żołnierzy, który później ujrzał światło dzienne na rynku w bardziej dopieszczonej formie pod nazwą Full Spectrum Warrior.

GramTV przedstawia:

Josh Resnick, współzałożyciel Pandemic Studios, tak odniósł się do stawianych jego firmie zarzutów – "Pochlebia nam, gdy ludzie myślą, że Mercenaries 2 odnosi się w jakiś głębszy sposób do świata realnego, jednak to tylko gra. Tak jak w filmach, wszystkie postacie i wydarzenia są czystą fikcją. Naszym celem jest oddanie ogólnego wyglądu i klimatu Wenezueli, jednak nie mamy zamiaru dokładnie odzwierciedlać rzeczywistości. Występujące w grze postacie to dzieła naszej wyobraźni i zdecydowanie nie odnoszą się one do żadnego żyjącego w Wenezueli, czy gdziekolwiek indziej, polityka. (...) Jeśli ktoś chce się dowiedzieć czegoś więcej o prawdziwych wydarzeniach, polecamy jakiś dobry podręcznik historii".

Miejmy nadzieję, że Bono podejdzie do sprawy z głową i wysłucha obydwu stron, zanim podejmie jakiekolwiek decyzje. Jeśli w ogóle jakieś podejmie, gdyż powinien mieć na głowie sprawy znacznie ważniejsze od tej opisanej tutaj.

Komentarze
13
Usunięty
Usunięty
22/03/2007 22:52
Dnia 22.03.2007 o 21:32, Namaru napisał:

100% zgadzam się z tobą, nie wiem co w tym złego, że obywatele domagają się, żeby ich kraju nie oczerniać?

Chyba mnie nie zrozumiałeś. :PJa uważam, że robieniem "z igły widły" jest to, co próbuje zrobić ta organizacja. Po pierwsze, w tej grze nie mają być oczerniani obywatele wenezuelscy, bądź sam kraj, tylko Hugo Chavez (wszystko bez nazwisk, ale łatwo się domyślić, kto był pierwowzorem czarnego charakteru). Po drugie, w związku z powyższym bardzo ciekawe jest, że tą sprawą zajmuje się "Organizacja Venezuelan Solidarity, zajmująca się wspieraniem niezależności obywateli Wenezueli". Ciekawe, kto w takim bądź razie "wpiera" tę organizację... Rząd? Prezydent? A po trzecie - przeciwko oczernianiu mojego kraju także bym protestował, ale pod to wyrażenie można podciągnąć bardzo wiele rzeczy, które są pokazane w grach. Zauważ, że w większości gier gracz walczy przeciwko jakiemuś wrogowi, najczęściej za pomocą różnego rodzaju broni. ;P A ktoś tym wrogiem musi być. Jeżeli te fakty połączymy z jakimś chorym postrzeganiem słowa "oczernianie" możemy dojść do wniosku, że w grach nie powinny się pojawiać żadne prawdziwe nazwy państw, nazwiska, fakty, itd. Stąd już blisko do jakiejś paranoi. Przykładem takiej paranoi może być nagonka na pierwszą część Codename: Panzers, która pojawiła się w polskiej "prasie" bodajże w zeszłe (bądź jeszcze poprzednie?) wakacje. Poobrzucali "Niemców nazistów" błotem (grę tworzyli Węgrzy, ale nikomu nie chciało się sprawdzać), ponieważ w kampanii niemieckiej pojawiały się misje ataku na Polskę. Czyli tak: Niemców można atakować (Hitler!), Rosjan też (komuniści!), Japończyków, Włochów, nawet - pal to licho - Amerykanów, Indian, czy Aborygenów, ale od nas - wara! Czy to normalne? A to wszystko pod hasłem patriotyzmu... Ktoś chyba przesadził i grubo przekroczył granicę z nacjonalizmem... I moim zdaniem to, co wyprawia teraz ta organizacja, jest bardzo do tej sytuacji podobne. Dlatego zupełnie się z nimi nie zgadzam. To tyle ode mnie. :)

Usunięty
Usunięty
22/03/2007 21:32
Dnia 22.03.2007 o 21:21, glizda101 napisał:

Moim zdaniem robienie z igły widły... Chociaż obawiam się, że gdyby powstawała poważna produkcja, której akcja działaby się w Polsce, a głównymi czarnymi charakterami byliby niewysocy bliźniacy, nasz rząd zareagowałby podobnie. I wbrew pozorom nie jest to wcale śmieszne... A, jeszcze jedno. :) Myślę, że ten tyran był władzy żądny. ;>

Dzięki, że wyręczyłeś mnie w pisaniu komentarza. :]100% zgadzam się z tobą, nie wiem co w tym złego, że obywatele domagają się, żeby ich kraju nie oczerniać?

Usunięty
Usunięty
22/03/2007 21:21

Moim zdaniem robienie z igły widły...Chociaż obawiam się, że gdyby powstawała poważna produkcja, której akcja działaby się w Polsce, a głównymi czarnymi charakterami byliby niewysocy bliźniacy, nasz rząd zareagowałby podobnie. I wbrew pozorom nie jest to wcale śmieszne...A, jeszcze jedno. :) Myślę, że ten tyran był władzy żądny. ;>




Trwa Wczytywanie