Papież zabrał głos w sprawie brutalności w elektronicznej rozrywce podczas przemowy, wygłoszonej z okazji Światowego Dnia Środków Społecznego Przekazu. W kazaniu, zatytułowanym "Dzieci i media: wyzwania dla edukacji", zwrócił uwagę na trudności, jakie wprowadza do wychowania dzieci nowoczesna technika. Stwierdził również, że to przede wszystkim do rodziców należy obowiązek wpojenia nowemu pokoleniu zasad i umiejętności świadomej samokontroli, koniecznych do życia w społeczeństwie informacyjnym.
Oczywiście w tym, że papież sprzeciwia się przemocy w mediach (w tym również w grach), nie ma niczego dziwnego czy specjalnie zaskakującego. Niektórzy miłośnicy elektronicznej rozrywki mogą się poczuć zdziwieni lub urażeni, że ich ulubione hobby zostało przez Benedykta XVI użyte jako przykład groźnego medium (i nazwane wręcz miejscami perwersyjnym), ale chyba niesłusznie. Bo z tym, że nie wszystkie gry powinny być dozwolone dla najmłodszych, zgadzamy się przecież wszyscy. Różnimy się tylko opiniami na temat potencjalnego rozwiązania tej kwestii.
"Po raz kolejny apeluję do liderów przemysłu medialnego o edukowanie i zachęcanie producentów do chronienia wspólnego dobra, podtrzymywanie prawdy i chronienie ludzkiej godności oraz respektowania potrzeb rodziny" - powiedział papież. I nie zgodzić się z tym trudno. Ciągle jednak pozostaje pytanie co zrobić z problemem brutalności w grach, a tu pomysłów jest ciągle niemal tyle, ilu zainteresowanych tematem ludzi...
Do dyskusji na temat wpływu przepełnionych przemocą gier na młodzież włączył się nie kto inny, a papież Benedykt XVI. I - czego można się było spodziewać - stanął po stronie przeciwników brutalnych produkcji.