Aleksandra Janusz – „Dom Wschodzącego Słońca” Nastolatki płci dowolnej mają to do siebie, że w antraktach szkolnej nudy wplątują się w rozmaite historie – szalone, zabawne, a nieraz śmiertelnie niebezpieczne. A co dopiero, jeśli owe sprawy związane są z magią? Nie, nie z członkami sekt, bywalcami „psychotroników”, z których większość nie kwalifikuje się nawet na porządnych bioenergoterapeutów, czy prestidigitatorami. Z autentyczną magią polegającą na kształtowaniu prawideł rzeczywistości. To właśnie przydarzyło się bohaterce „Domu Wschodzącego Słońca” Aleksandry Janusz. Niektórzy westchną zapewne: „Znowu jakiś Potter”. Ale czy aby na pewno?
Zapraszamy do ostatniego w tym roku "poza firewallem". W ramach podsumowania, pod dzisiejsze recenzje podpięliśmy linki do wszystkich pozostałych opublikowanych w tym roku. W 2007 tak nie zrobimy na pewno, bo uzbiera ich się jeszcze więcej... Już w zasadzie Sylwester, więc życzymy Wam w Nowym Roku jak najwięcej świetnych książek!