Hal Duncan – „Welin” Ludzie umierają. W tym prostym zdaniu zawiera się cała plejada znaczeń, lęków i nadziei, istny Dance Macabre ludzkiego żywota. Odejście pozostawia piętno na tych, którzy pozostali. Wszyscy albo wierzymy, albo - będąc nawet największymi cynikami i ateistami - hołubimy malutką, nieśmiałą nadzieję na istnienie Wielkiej Kosmicznej Siły. Miałaby ona nadać sens ziemskiej egzystencji, poddać klarowne wyjaśnienie, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, a wreszcie uśmierzyć niepokój związany z uczestnictwem w metafizycznej wieczności. Każdy chciałby, żeby jednak było "coś więcej". Ale czy jesteśmy w stanie zaakceptować naturę wieczności, udźwignąć owo "coś więcej"? Między innymi z tą kwestią próbuje zmierzyć się Hal Duncan na kartach "Welinu" - opowieści o Księdze, która w pewnym sensie jest światem wszystkich światów.
W tym tygodniu zrezygnowaliśmy z publikacji dwóch recenzji. Świadomie i z premedytacją. "Poza firewallem" jest tym razem poświęcone jednej, za to wybitnej pozycji. Drodzy czytelnicy, prezentujemy wam dzieło, którą śmiało można nazywać książką roku... Na dodatek otrzymujecie nie tyle recenzję co szkic literacki na temat powieści "Welin" Hala Duncana.