Dwa dni później, niż należałoby, zapraszamy do kolejnego spotkania z Naczelnym i jego świata oglądem. Tym razem będzie dłużej niż zwykle, a poruszone zostaną między innymi tematy bomby atomowej, Szalonego Maxa, cech wspólnych filmów Costnera i wytwórni Troma, tudzież Fallouta oraz ostatnich dni Gai. Zapraszamy do lektury!
Jak zwykle nikt Wam nie każe zgadzać się z przedstawionym w tekście punktem widzenia. Można i nawet trzeba wygłaszać na forum własne opinie... Najpierw jednak wypadałoby zapoznać się z treścią felietonu:
Gdy 61 lat temu bombowiec Enola Gay zrzucił bombę na Hiroshimę, nic nie wskazywało, że atomowa zagłada stanie się w jakimkolwiek stopniu elementem pop-kultury. Przede wszystkim, mimo swej makabrycznej skuteczności, bomba atomowa nie jawiła się wtedy jako najstraszliwsze narzędzie zagłady. Mogła najwyżej zająć niechlubne miejsce najskuteczniejszego środka bojowego. Zmierzch II Wojny Światowej to przecież specyficzny moment w historii. Świat poznał już nowe znaczenie pojęcia masowej zagłady – wyszły na jaw zbrodnie dokonane przez Nazistów (tak chętnie dziś częściowo odrzucane w, dajmy na to, Iranie). Na Pacyfiku poznano też inną definicję tego pojęcia, wystarczy wspomnieć naloty dywanowe na japońskie miasta, w których w makabryczny sposób ginęły rzesze ludzi. Bomby zapalające były niewiarygodnie mordercze, ci którzy nie ginęli bezpośrednio, konali z braku tlenu, absorbowanego przez pożary wywołane tymi atakami. Enola Gay jedynie udowodnił, że można analogiczny cios wymierzyć za pomocą pojedynczego samolotu.
Pełen tekst znajdziecie tutaj