Relacja z konwentu Avangarda 2006

Lucas the Great
2006/07/10 01:00

Impreza już za nami. Czas na coś w rodzaju podsumowania. Czarując swym uśmiechem, Mal namawiała uczestników Avangardy, by opowiadali jak się bawią na konwencie. Na bazie tych wypowiedzi powstał tekst, do przeczytania którego Was serdecznie zapraszamy.

Tym, którzy nie dotarli na miejsce, być może przybliży to obraz imprezy. Dla uczestników mamy nadzieję tekst może być równie ciekawy, zwłaszcza gdy odnajdą w nim fragmenty swoich wypowiedzi...

Zapraszamy do lektury:

Trwa drugi weekend lipca, stolica smaży się we właściwej dla naszego klimatu podzwrotnikowej temperaturze, a w liceum przy Raszyńskiej pełną parą odchodzi konwent Avangarda 2006. Naturalnie wybraliśmy się zwartą brygadą.

GramTV przedstawia:

Jest sobota, wczesne popołudnie. Wokół budynku raczej pustawo, wszyscy chronią się w chłodnym wnętrzu szkoły. Na ocienionym tarasie pierwszego piętra odchodzą leniwe pogaduszki. Jednak na rozpalonym słońcem boisku coś się dzieje. Podchodzimy bliżej, by patrzeć z podziwem na przebierańców zlanych potem w swoich kostiumach, którzy mimo upału najwyraźniej dobrze się bawią. Tuż obok siebie w świętej zgodzie średniowieczni rycerze i współcześni komandosi rozgrywają swoje LARPy.

Pełen tekst znajdziecie tutaj

Komentarze
33
Usunięty
Usunięty
19/07/2006 15:25

Przepraszam za ortografy i małą pomyłkę. Widze, że ludzie tutaj strasznie na takie rzeczy cięci więc od razu sprostuję - "alkohol" miał 4-6% (nie wiem dokłądnie ile, bo nie mam specjalistycznego sprzętu) i legalny.Na strzelance na boisku wszyscy mieli gogle.

Usunięty
Usunięty
19/07/2006 15:12

Witam wszystkich.Czytałem powyższą relacje(artykuł? wywiad?) i komentarze poniżej, w związku z czym postanowiłęm się wypowiedzieć.Na Avangardzie byłem od początku do końca niemal. Od razu zaznaczę, że zaliczam się do tych bardzo rozczarowanych tą imprezą.Oto powody:O ile lokalizacja nie była zła (ładna szkułka z boiskiem, toaletami i bufetem nawet), o tyle niewarta swoich uroków. Ochrona, czy jacykolwiek inni panowie krawężniki nie są mile widziani na żadnym konwencie i ich pojawienie się psuje atmosferę dobrej zabawy i wolności intelektualno obyczajowej, a o nie przecież głównie na konwentach chodzi.Informator faktycznie był bardzo łądny. Ale co z tego skoro program biedny, że aż trzeszczy? Oprócz ASG nie znalazłem ani jednego punktu, który by mnie interesowa, ba!, który chociażby zwrócił moją uwagę! Dodam, że dla pewności czytałęm trzy razy.Konkursy (byłem na dwuch, może inne były lepsze) były naprawdę marne i uszłyby ewentualnie w duży tłumie innych atrakcji jako coś "przy okazji". Tłumu jednak nie było.Logicznym jest, że grupa ludzi, któtrzy dzielą wspólne zainteresowania i mają wspólne tematy, jeśli nie zorganizuje się im czasu, organizuje go sobie sama. Tak też uczyniliśmy. Sprawa tego "alkoholu" została wcześniej uzgodniona z organizatorami. Wiedzieli wcześniej, że mamy "alkohol" (dodam, że nie była to żadna wódka, czy tanie wina, ale normalna cola z rumem rozrobiona w śmiesznych proporcjach o stężeniu alkoholu w "alkoholu nie przekraczającym 6% - czyt. jak piwo) i zgodzili się na jego spożywanie. No bo i czemu nie mieliby się zgodzić na to, żeby grupka dorosłych ludzi mogła wypić coś przy okazji kulturalnej dyskusji??? Problem zaczął się wieczorem, kiedy to "ochrona" wpakowała się do naszego pokoju (alkochol był spożywany TYLKO tam i w naprawde małych ilościach [5 litrów 4% na 15 osób, czyli jak małe piwo na głowę!] i tylko przez osoby z naszego grona) i skonfiskowałą pozostałę 3 litry. Potem usłyszałęm tłumaczenie, że było u nas za głośno... Widział kto kiedy 15 osób żywiołowo dyskutujących w pokoju, które robią to cicho? Ja rozumiem to tak - NA AVANGARDZIE NIE WOLNO DYSKUTOWAĆ. My nic innego tam nie robiliśmy, więc wnioskuje, że to była przyczyna owego "hałasu".Krótkie podsumowanie - jechałem na Avangardę pół Polski w upale i słońcu. Na miejscu mało, że nie czekało na mnie nic ciekawszego ponad to co znaleźć mogę na dowolnym "zadupiowym" konwencie, to jeszcze dużo mniej. Gdybym nie widział tablicy z napisem "Warszawa" pomyśłałbym, że trafiłem na jakiś ciężki wygwizdów. Konwent był zdecydowanie najgorszym jaki odwiedziłem, a parę już widziałem i nigdy nie nażekałem.Co od żekomej tendencji do "objeżdżania wszystkich konwentów". To pierwszy jaki "objechałem" w swoim życiu i jakoś nie weszło mi to w zwyczaj, bo właśnie wróciłęm z "Tornada" w ćzyżowicach i czapkę chylę przed ludźmi, którzy tę imprezęzorganizowali, bo na lepszej nie byłęm w życiu. Środków mieli o 90% mniej niż ludzie z Avangardy, ludzi przyjechało o 2/3 mniej, a było genialnie. Uczcie się panowie od nich, ale na mój udział w najbliższej przyszłości już nie liczcie. Dwa razy byłem w Warszawie i wreszcie się nauczyłęm - trzeciego razu nie będzie.Co do ASG na koniec. NIKT nie strzelał ŻADNYMI kulkami na terenie szkoły. W magazynkach i prowadnicach nie było ani jednej kulki i tylko dlatego nie mieliśmy masek i zdecydowaliśmy się wejść do szkoły i pokazać ludziom jak w przybliżeniu się bawimy. Na innych konwentach przyjmowano to nieźle. Tutaj widać lud nawykły do porządku i rygoru, chaos i adrenalina mu szkodzi.Strzelanka na kulki miała miejsce, ale w specjalnie przeznaczonym do tego miejscu, a i tak dla pewności obieraliśmy takie kierunki natarcia, żeby żadna zabłąkana kula nie doleciała choćby do ogrodzenia.

Usunięty
Usunięty
12/07/2006 23:27

Spokojnie SolPrzedsmak tego co przygotowałem dostaniesz jutro przed południem.( Tylko się nie bój )Co będzie w następnych latach? Nie wiem, choc świta mi pewien pomysł do głowy ;)




Trwa Wczytywanie