Do tej pory eksperci uzupełnili słownik z Oxfordu o takie słowa, jak chociażby blog czy screensaver (wygaszacz ekranu). Dodanie nazwy najpopularniejszej wyszukiwarki samo w sobie wydaje się dziwne. Fakt, że uznano ją za czasownik wzbudził nawet pewne kontrowersje. Od tej pory można w języku angielskim powiedzieć, że zgooglowałeś to, coś zostało zgooglowane itd.
Jak na razie nie jest znane oficjalne stanowisko Google. Takie upowszechnienie słowa jest w pewnym sensie czynnikiem doprowadzającym do zatracenia przez firmę więzi z marką. Czy przedstawiciele giganta wytoczą proces autorom słownika?