World of Warcraft pozostaje zdecydowanym numerem jeden wśród gier sieciowych dla wielu osób na raz. Nawet takie hity jak Guild Wars: Factions, mimo naprawdę doskonałych wyników, nie zbliżają się do tego co udało się osiągnąć produkcji Blizzarda. Oczywiście taki stan rzeczy nie może pozostać bez wpływu na growy rynek. Jest bardzo możliwe, że po boomie na MMO fantasy, zapoczątkowanym przez WoW-a, producenci odwrócą się od tego typu tytułów - stwierdzając po prostu, że nie mają szans na konkurowanie z dziełem kalifornijskiego developera.

Nie da się ukryć, że skala sukcesu World of Warcraft może być dla konkurencyjnych w stosunku do Blizzarda firm przytłaczająca. Gry MMO, przy całej swej atrakcyjności dla producenta, pobierającego w końcu ciągłe opłaty za rozgrywkę, wiążą się również z olbrzymimi inwestycjami. Bez podjęcia ryzyka na początkowym etapie trudno później cokolwiek osiągnąć. A teraz, w czasach niepodzielnej władzy WoW-a, producentom coraz trudniej podejmować to ryzyko...