Według przedstawicieli Czerwonego Krzyża twórcy gier komputerowych wykorzystują jego symbol nielegalnie, nawet jeżeli pojawia się on we właściwym kontekście. Nadużywanie go bowiem - według nich - zmniejsza się wartość symbolu i jego "ochronną wartość" (cokolwiek miałoby to znaczyć).

"Problem polega również na tym, że krzyż pojawia się w grach zawierających brutalne sceny i wulgarny język"? A może "problem polega przede wszystkim na tym"? Wydaje się, że przedstawiciele Czerwonego Krzyża co najmniej tak samo walczą o ochronę swojego symbolu, jak wdają się w trwającą dyskusję o przemocy w grach komputerowych. Chodzi im chyba po prostu o to, by nie mieć z zawierającymi brutalne sceny produkcjami nic wspólnego. Oczywiście jest to jak najbardziej zrozumiałe, mogliby jednak wyrażać swoje myśli w trochę mniej zawoalowany sposób. ;)