Kojima, najbardziej znany chyba z serii Metal Gear Solid, mimo iż z grową branżą związany jest bardzo mocno, podziela zdanie Eberta. W wywiadzie dla jednego z amerykańskich czasopism stwierdził, że rola gier jest po prostu trochę inna niż sztuki. Sztuka - w jego opinii - wyraża przede wszystkim artystę, zaś w przypadku gier patrzy się głównie na odbiorcę i tworzy dzieło "pod niego".

Parafrazując słowa Kojimy można by stwierdzić, że na przeszkodzie do nadania grom statusu sztuki stoi po prostu ich z natury komercyjny charakter. No i dodać na pocieszenie, że w takiej definicji sztuki nie mieszczą się też m.in. hollywoodzkie produkcje, którymi przecież zajmuje się Ebert (niekoniecznie tylko, ale z pewnością również). Czyli Hideo jednak nie do końca przeszedł na jego stronę. Uff. ;)