Chociaż akurat w tokijskim centrum handlowym Shibuya Tsutaya - miejscu, które wybrał Microsoft na oficjalną japońską premierę swojej nowej konsoli - nabywców znalazło się aż nadto. W pół godziny po rozpoczęciu imprezy wyprzedane zostały wszystkie dostępne egzemplarze. Czyżby więc mylili się analitycy, a platformę giganta z Redmond czekała w Japonii świetlana przyszłość?

Oficjalna premiera konsoli w Tokio cieszyła się dość sporym zainteresowaniem - jak podaje Microsoft, wzięło w niej udział ok. 250 osób. Wszystkie przeznaczone na sprzedaż egzemplarze Xboksa 360 zostały sprzedane, a pierwszy w kolejce gracz musiał zająć swoje miejsce już o 4 rano. Przedstawiciele giganta z Redmond byli w dobrych humorach, mówiąc, że czas dominacji firmy Sony i jej PlayStation dobiega końca, a niemal jednoczesny start nowego Xboksa na całym świecie będzie jedną z przyczyn jego wielkiego sukcesu. Również w Japonii - i to nawet mimo tego, że pierwsza konsola Microsoftu ma tam udział w rynku na poziomie 5%...
Ale nie wszędzie w Japonii było tak dobrze jak na imprezie startowej. Pewien gracz pojawił się przed jednym ze sklepów już o 6:43, by po pewnym czasie zrezygnować z czekania - bo nie pojawił się nikt więcej, kto byłby zainteresowany Xboksem 360. W innych miejscach, nawet jeżeli nie było tak dramatycznie, to jakiegoś wielkiego szału też nie stwierdzono. Ogólnie wydaje się, że konsola została przyjęta ciepło, ale bez entuzjazmu.
A czemu tak się stało? Prawda jest taka, że zwyczajnie brakuje gry, która mogłaby przyciągnąć Japończyków. Do premiery Dead or Alive 4 Microsoft nie musi się obawiać, że sprzęt zostanie szybko wyprzedany. To chyba póki co jedyny tytuł, który może rzeczywiście "pociągnąć" sprzedaż konsoli w Kraju Kwitnącej Wiśni. Bo że seria cieszy się tam olbrzymią popularnością, to żadna tajemnica...
