Sony chce umożliwić rodzicom łatwą kontrolę tego w co będą mogły grać ich pociechy. Przedstawiciele firmy zwrócili uwagę, że podobny - tyle że mniej złożony system - zastosowano już w PSP. Wydaje się to bardzo rozsądne - przerzucenie odpowiedzialności za młodych ludzi przede wszystkich na ich rodziców, nie zaś obarczanie nią twórców czy sprzedawców gier.
Japońska korporacja poinformowała o tych planach podczas rozmów z tokijskim rządem, mających na celu ustalenie wspólnej strategii ochrony młodych ludzi przed szkodliwymi treściami. Chociaż Sony stawia przede wszystkim na kontrolę rodzicielską, to rząd nadal myśli o zmianach w prawie i zakazach sprzedawania brutalnych gier nieletnim - na wzór zachodniej części świata.

Teraz, kiedy problem rzekomej szkodliwości gier został tak nagłośniony, nie da się od niego uciec. Chociaż developerzy starają się zwrócić uwagę, że nadal nie znaleziono potwierdzenia złego wpływu elektronicznej rozrywki na młodych ludzi, to lawina została poruszona. A świat nigdy nie będzie już taki jak wcześniej.